1 sierpnia 2015

Miesięczne podsumowanie - lipiec


Lipiec w statystykach:
  • liczba wyświetleń: 3 129 (na 18 078)
  • najpopularniejszy post: Losowanie czy może konkurs? - 385 wyświetleń
  • przeczytanych książek: 10; James Dashner Więzień labiryntu, Anne Bishop Pisane szkarłatem + Morderstwo wron, C.C. Hunter Szepty o wschodzie księżyca, Sara Shepard Bez skazy + Doskonałe, Gayle Forman Ten jeden dzień, Colleen Hoover Hopeless, C.J. Daugherty Niezłomni, Cecelia Ahern Love, Rosie
  • opublikowanych postów: 13
  • liczba obserwatorów: 137 (wzrosła o 17)
  • przeczytanych stron: 4 040 (co daje ok. 130 stron dziennie)
Pierwszy miesiąc wakacji już za nami. Przeczytałam 10 książek - jestem bardzo zadowolona pod względem ilości, jak i jakości treści. Lipiec był także trochę wyjazdowy - byłam dwa dni w Krakowie, było cudownie! :D Z przyjemnością wysłałam dwa konkursowe egzemplarze Girl Online zwyciężczyniom, sama zostałam wylosowana u Raven - otrzymałam 7 razy dziś Lauren Oliver. W stosiku lipcowym dowiecie się nieco więcej o zdobyczach z tego miesiąca.

Cóż mogę powiedzieć - dużo czytałam, odpoczywałam, chodziłam na zajęcia, pisałam dla Was, spędzałam czas z rodziną i przyjaciółmi - czego chcieć więcej w trakcie wakacji? Mam nadzieję, że także jesteście zadowoleni z minionego miesiąca i chociaż trochę sobie odpoczęliście! ;)


UDOSTĘPNIJ TEN POST

29 lipca 2015

Nigdy, przenigdy + Pozory mylą + Kłamstwo doskonałe - Sara Shepard


 The Lying Game (druga, trzecia i czwarta część)

Jak już Wam pewnie wiadomo, Shepard stworzyła tę serię na podobnym motywie, na jakim skonstruowany jest cykl Pretty Little Liars - kłamstwie. Nie jest to jednak to samo, ponieważ tutaj bliźniaczka jest zmuszona udawać swoją siostrę, żyć w luksusie, chodzić do salonów piękności, dbać o swój wizerunek, ale autorka podkreśla nam, że to nie jest takie hop-siup. Emma Paxton staje się Sutton Mercer za cenę swojej własnej osobowości i przeszłości. 
 "Czasem bowiem ci, których najmniej podejrzewamy, mogą stanowić dla nas największe zagrożenie."
Główna bohaterka boryka się z wieloma problemami, które dają jej w kość. To przerażające jakimi szczątkami informacji musi zadowolić się Emma, podczas gdy my wiemy o wiele więcej dzięki wspomnieniom Sutton, która jest narratorką tej historii. Dobrą postacią jest chłopak od gwiazd, a mianowicie Ethan. Między nim a Emmą rodzi się uczucie. Tylko w nim ma oparcie, on jeden wie o jej sytuacji. W każdej chwili może do niego zadzwonić, ufa mu, dlatego wcale nie dziwię się, że autorka umieściła tutaj iskierkę jakiegoś uczucia, jego zaczątek. Kolejnym bohaterem jest Thayer, który jest zakochany w Sutton. Tu pojawiają się komplikacje... sami domyślcie się jakie. Nie lekceważcie także biologicznej matki bliźniaczek - nigdy nie wiadomo co może się stać.

Aktualnie, będąc już po czwartej części (w Polsce jak dotychczas jest tylko tyle pozycji wydanych; jest jeszcze piąta i szósta), stwierdzam, że nadal nie mam pojęcia kto stoi za wszystkimi złymi wydarzeniami. Nie znam sprawcy, chociaż starałam się wychwycić cokolwiek, co naprowadziłoby mnie na jego trop. Wiem tylko tyle, że pewne osoby tego nie zrobiły, mają mocne alibi, którego nie da się podważyć. Moją nadzieją jest jedynie zakończenie Kłamstwa doskonałego, w którym zawarty został pewien wątek rozwinięty zapewne w kolejnym tomie.
"Można być uśmiechniętym, ciągle uśmiechniętym i być skończonym łotrem."
Wszystkie te trzy części czytałam jedna po drugiej i niewątpliwie uzależniłam się od pióra Shepard. Nie są to ambitne lektury, jednak pisane lekkim i młodzieżowym językiem. Takie książki, jak te są dla mnie idealnymi do zrelaksowania się, ponieważ pochłaniam je bardzo szybko. Według mnie seria The Lying Game jest niewątpliwie lepsza od Pretty Little Liars.

7/10 [dobra]

PS. Nie jestem pewna czy w piątek ukaże się jakikolwiek post, ponieważ jutro wyjeżdżam do Krakowa na dwa dni i pewnie nie zdążę przygotować podsumowania miesiąca. Pojawi się ono pewnie w weekend, więc do następnego! ;)
UDOSTĘPNIJ TEN POST

27 lipca 2015

Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick

 "Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet... Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!

Wybacz mi, Leonardzie - jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka - to książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli."
✖
O książkach amerykańskiego pisarza Matthew Quicka było swego czasu głośno, można powiedzieć, że robiły pewną furorę na rynku. Cały czas zastanawiałam się co takiego zawarte jest w jego powieściach i teraz już to wiem, ponieważ Wybacz mi, Leonardzie pokazało mi po części talent pisarza i formę, w jakiej stworzył tę książkę.

Osiemnastoletni Leonard Peacock przez większość ze współczesnej młodzieży zostałby zapewne nazwany wariatem, który nie wie co robi. Dlaczego zatem Quick zaryzykował i umieścił takiego, a nie innego głównego bohatera w swojej powieści młodzieżowej? Przecież mógł pójść w ślady innych autorów na topie i wykreować postać wyidealizowaną pod każdym względem, ale jednak tego nie zrobił, bo zostałby kolejnym pisarzem z kolejną książką, która w większości zabiera nam czas. Wybierając Leonarda stworzył historię, o której nie można zapomnieć, bohatera, którego całkowicie się rozumie, chociaż można nie zgadzać się z jego wyborami.

Wspomnieć trzeba także o Herr Silvermanie - profesorze prowadzącym zajęcia z historii. Jest to postać wielce enigmatyczna, ale jako jedyna potrafiąca dostrzec problemy innego człowieka.
"Miałem rację. Wystarczy zacząć kogoś poznawać, a cała magia otaczająca jego osobę zamienia się na naszych oczach w stertę gówna."
W powieści urzekła mnie szczególnie jedna sytuacja - kiedy główny bohater podążał śladami dorosłych z teczką w ręku. Widział ludzi, którzy ciągle się gdzieś spieszą nie siląc się nawet na ani krztę uśmiechu. Jest to zasmucająco prawdziwe, ponieważ sama to zobaczyłam. Jadąc pewnego ranka w dzień powszedni do miasta i stojąc akurat na światłach, ujrzałam mężczyznę ubranego w czarną marynarkę oraz spodnie khaki, który z podniesioną wysoko głową przechodził przez jezdnię. Co najważniejsze - nie można było zauważyć u niego radości życia, tylko poważną, formalną minę. Teraz już wiem co czułeś, Leonardzie.

Bardzo udanym i kreatywnym pomysłem było zastosowanie przez autora w książce listów z przyszłości. Dzięki nim można dowiedzieć się jak Peacock widział przyszłość i jaką rolę w niej odgrywał. Cała historia bohatera oparta jest na wydarzeniach, które miały już miejsce i były na bieżąco wspominane przez niego oraz na tym, co działo się w danym momencie. Wszystkiego dowiadywaliśmy się po kolei, stopniowo. Po skończeniu książki trudno było sobie wyobrazić wszystko, czego doświadczyła ta postać.

Wybacz mi, Leonardzie to książka, obok której nie można przejść obojętnie. Nie daje nam ona o sobie zapomnieć nawet po dłuższym okresie od przeczytania jej. Quick nie owija w bawełnę, jest bezpośredni, ma nieprawdopodobny styl pisania i z pewnością sięgnę po kolejne jego powieści. Polecam wszystkim!

"Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick, Wydawnictwo Otwarte 2014, s.408

9/10 [rewelacja]
UDOSTĘPNIJ TEN POST

25 lipca 2015

Larista - Melissa Darwood

"Larysa ma jedno marzenie - odnaleźć prawdziwą miłość. W dniu osiemnastych urodzin wypowiada życzenie i wkrótce napotyka na swojej drodze tajemniczego Gabriela i kuszącego Daniela.
Obaj mężczyźni wydają się jej równie fascynujący, jednak im bardziej się do nich zbliża, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo.
Dokąd doprowadzi Larysę znajomość z Gabrielem i Danielem? Jaką tajemnicę kryje każdy z nich? Czy prawdziwa miłość naprawdę przezwycięża wszelkie przeciwności?"
✖
Czy którakolwiek z Was chciała kiedyś spotkać swoją pierwszą prawdziwą miłość? Wierzycie w przeznaczenie czy może jest ono dla Was kolejną bzdurą? Cóż, w tej książce znajdziecie pełno miłości. W zasadzie, to wszystko kręci się wokół niej...

Zacznę od bohaterów, którzy przypominają mi trochę postacie wyjęte prosto z jakiegoś młodzieżowego, internetowego fanfiction. Ona - pyskata, niecierpliwa i za bardzo ciekawska, a on niezwykle męski, przystojny, tajemniczy, posiadający sportowe auto, niczym ucieleśnienie wszelkich marzeń płci żeńskiej. Autorka tak bardzo skupia się na głównych bohaterach i ich wątku miłosnym, że postacie drugoplanowe są niedopracowane i brakuje im tej charyzmy, iskierki. Szczególnie irytowała mnie Zuzka, przyjaciółka Larysy, ponieważ tymi swoimi wypowiedziami i powiedzonkami wydała mi się po prostu sztuczna i za bardzo przerysowana.

Nie jestem w stanie określić nawet, po co został stworzony zły charakter w tej opowieści. Na w przybliżeniu 400 stron książki spotkać go można sporadycznie, a jeśli nawet, to w takich sytuacjach, które w sumie wiele nie wnoszą, może jedynie jakieś informacje do wątków pobocznych, które i tak później giną pod maską szczęśliwości i wiecznej miłości. Nie widzę większego sensu w istnieniu takiego bohatera jak Daniel - równie dobrze mogła pojawić się jakaś czarna zjawa i ni stąd, ni zowąd ukazywać się i siać zniszczenie, a później zniknąć tak szybko, jak się pojawiła.
"[...] świat jest skonstruowany według bożego planu i trzeba się z tym pogodzić. Czy tego chcemy, czy nie."
To nie tak, że uwzięłam się na autorkę pod pseudonimem Melissa Darwood, ale nie mogę przejść obojętnie koło tak wykreowanej książki, która przypomina mi opowiadania fanfiction, które dawniej czytałam. Naiwne, czasem za bardzo skupiające się na wątku miłosnym i pisane często na "odwal się" historie to coś, czego nie wspominam miło. Zdarzały się pewne wyjątki - autorki czy autorzy wiedzieli jak złapać się za to pisanie i trzymali poziom, starali wpleść liczne intrygi, nie powielali schematów. Tego w tej pozycji mi zabrakło. Pod dostatkiem jest za to wiele powiedzonek lub przysłów, które są powiązane z czymś diabelskim, diabolicznym, np. "Nie taki diabeł straszny, jak go malują". Za którymś razem staje się to denerwujące, chociaż rozumiem, że miało to w jakiś sposób podkreślić istotę fabuły.

Według mnie najtrafniejszym określeniem tej książki będzie typowy paranormal romance, ponieważ bądź, co bądź, ale historia opiera się na czymś, co jest ponadludzkie. Zamysł na guardianów i tentatorów nie był zły, sam w sobie ma potencjał, którego niestety nie wykorzystano. Szkoda, bo po Waszych komentarzach na Instagramie spodziewałam się czegoś lepszego i bardziej przemyślanego, a nie pełnego uniesień miłosnych i szczęścia.

Nie zaprzeczam, "Laristę" przeczytałam w dość krótkim czasie, chociaż początek mnie nudził. Dla mnie to lektura, dzięki której "odmóżdżyłam" sobie głowę i myśli, ale także poirytowałam się. Polecam wielbicielom paranormal romance i tym, którzy uwielbiają miłość stawianą za wszelką cenę na pierwszym miejscu.

"Larista" Melissa Darwood, Wydawnictwo Zielona Sowa 2013, s.384

5/10 [średnia]
UDOSTĘPNIJ TEN POST

23 lipca 2015

Summer Reader Book TAG

Za nominację do tego TAGu dziękuję Robertowi z Czytanie moim tlenem. :)

1. Lemoniada - książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem stała się lepsza.

 Mój wybór pada na Charliego Stephena Chboskiego, ponieważ początki były trochę trudne, jednak po skończeniu tej historii doszłam do wniosku, że warto było przeczytać tę książkę. Stała się ważna, a zarazem warta uwagi. 

2. Złote słońce - książka, która wywołała u ciebie niezrównany uśmiech.

 Tym razem padnie na Złodzieja pioruna Riordana, ponieważ Percy zawsze potrafi mnie rozśmieszyć i poprawić mi humor.

3. Egzotyczne kwiaty - książka, której akcja rozgrywa się w innych krajach.

 Greckie wakacje Alyson Noel. Jak sam tytuł mówi - akcja książki rozgrywa się w większości w Grecji.

4. Cień drzewa - książka, w której tajemniczy, mroczny zostaje przedstawiony jako pierwszy. 

 Kurczę, tego nie jestem w stanie określić. ;)

5. Plażowy piasek - książka, która była ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo rozwinięta.

 Według mnie zalicza się tutaj Dziedzictwo C.J. Daugherty, bo z całej serii była najsłabsza, najdłużej ją czytałam i było mi trochę ciężko.

6. Zielona trawka - bohater, który był pełen życia, że aż się uśmiechałeś.

 Amber Appleton z Prawie jak gwiazda rocka (recenzja wkrótce) to płomyk nadziei, który rozświetla dookoła wszystkie drogi. Czytając tę książkę, miałam uśmiech przylepiony do twarzy, bo ta dziewczyna mnie zadziwiała swoją wytrwałością nawet pomimo chwilowego załamania.

7. Arbuz - książka, która miała jakiś soczysty sekret.

 O książkach pani Shepard wspominać nie będę, ponieważ wszyscy wiedzą, że tam zawsze coś jest na rzeczy. Wspomnę za to o pani Hoveer, która w Hopeless (recenzja wkrótce) po prostu rozwaliła wszystko. To, co ona tam zrobiła, jest po prostu... Brak słów.

8. Kapelusz na słońcu - książka osadzona w ogromnym wszechświecie.

 Raczej nie przypominam sobie książki, której akcja mogłaby rozgrywać się we wszechświecie czy gdzieś poza Ziemią.

9. BBQ - książka, której bohater był opisany jako przystojniak.

 Zdecydowanie Willem z Ten jeden dzień (recenzja wkrótce) Gayle Forman.

10. Summer fun - kogo nominuję.

LimoBooks
Recenzje Między Kartkami
Magia książek
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.