21 września 2019

Kusząca pomyłka – Vi Keeland

Kusząca powieść Vi Keeland – jednej z najpopularniejszych autorek książek erotycznych!

Rachel i Caine poznali się w pubie, choć „poznali” to za dużo powiedziane. Spotkali się, a podczas ich pierwszej rozmowy Rachel wykrzyczała, co myśli na temat jego kłamstw i rozbuchanego ego. Nie miał problemu z tym, żeby uwieść jej przyjaciółkę, zapomniał tylko powiedzieć, że… jest żonaty. Zasłużył sobie na wszystkie ostre słowa, które usłyszał od Rachel. Chociaż nie do końca… Okazało się bowiem, że zaszła pomyłka…

Rachel miała nadzieję, że sprawa pójdzie w zapomnienie i nigdy więcej nie spotka przystojnego nieznajomego z pubu. Aż do następnego ranka, gdy dowiedziała się, że jest on… nowym profesorem, a ona jego asystentką. Co może zwiastować taki początek tej znajomości?//lubimyczytac.pl

Ostatnim czasem bardzo dużo czytywałam książek, które wychodziły spod pióra i Penelope Ward, i Vi Keeland, (m.in. „Milioner i bogini”, „Słodki drań”, „Romans po brytyjsku”, „Zbuntowany dziedzic”), ale jeśli chodzi o osobne powieści tych autorek, ich już tak jakoś nie miałam okazji – jedynie „Napij się i zadzwoń do mnie” od Ward. Jako duet pisarki stanowią dla mnie uosobienie humoru z pazurem i wciągającej historii, ale nie wiedziałam do końca, czego mogę się po nich spodziewać oddzielnie. Jednak nie musiałam czekać długo – niedawna premiera „Kuszącej pomyłki” Keeland wzbogaciła nieco mój ogląd na sytuację.
„Zawzięte zaprzeczanie jest zazwyczaj najgłośniejszym przyznaniem się do winy”. str. 178
Musicie wiedzieć jedno – literaturę kobiecą, jakiej przedstawicielkami są wspomniane dwie autorki, lubię, ponieważ mimo umieszczania w niej scen erotycznych (które nie są lubiane przez wszystkich czytelników) książka wcale na swojej wartości nie traci (i hej, na okładce w końcu nie ma gołej klaty!). Wręcz przeciwnie – czasem aż kipi humorem (tutaj sprawa indywidualna, bo jedna powieść będzie wydawała się śmieszniejsza od drugiej), ma w sobie jakieś przesłanie, które naprawdę może do człowieka trafić dzięki emocjonalnemu przywiązaniu do bohaterów. Dziwić więc Was nie powinno, że twórczość Vi Keeland – w duecie jak i osobno – spodobała mi się równie mocno.

„Kusząca pomyłka” jest własnie taką książką – kusi, śmieszy, ale i wzrusza. Zauważyłam wspólny mianownik w tytułach Keeland (jak i zarówno Ward)! W wielu swoich powieściach odwołuje się do uczuć czytelnika poprzez jakieś niejasne sytuacje z przeszłości powiązane z głównymi bohaterami. Jest to jakiś schemat, ale tak zaaranżowany, obudowany, że uwierzcie mi – nie mam z tym żadnego problemu. Zwłaszcza, jeśli gdzieś tam z głównym wątkiem powiązana jest muzyka. Na mnie wykorzystanie właśnie tego motywu w taki sposób zrobiło wrażenie! I dzięki temu fakt, że historia Caine'a i Rachel opiera się na relacji profesor-studentka (ale nie w taki oczywisty sposób) wcale mi tak nie wadziła. Wszystkiego dopełnia tłumaczenie, które bardzo miło się czyta.

„Kusząca pomyłka” Vi Keeland (tłum. Sylwia Chojnacka), Wydawnictwo Kobiece 2019, str. 376

UDOSTĘPNIJ TEN POST

18 września 2019

⚓ Szczęście dla zuchwałych – Petra Hülsmann ⚓ [premierowo]

@oxuria
Szczęście nie rośnie na drzewach – czasem trzeba o nie zawalczyć. Zabawna i wzruszająca opowieść o kobiecie, która odważyła się być szczęśliwa.

Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.//lubimyczytac.pl

„Szczęście dla zuchwałych” to pierwsza książka Petry Hülsmann na polskim rynku wydawniczym. Mam wielką nadzieję, iż nie będzie to również i ostatnia, ponieważ powieści takie jak te czyta mi się chyba najprzyjemniej. Dlaczego? Pomimo bardzo trudnego i łzawego tematu choroby autorka była w stanie rozśmieszyć mnie (również do łez!) na tysiąc sposobów. Jak widzicie, popłakać można w tym wypadku przez większość historii, bo są do tego warunki, ale jeśli jesteście twardzi, to Was może to ominie.
„Oczywiście nic się nie stanie, jeśli czegoś się nie osiągnie. Ale nie powinno się z góry mówić: I tak nie dam rady, więc nie będę nawet próbować”. str. 195
Pozornie beztroska Marie – główna bohaterka – przypadła mi chyba do gustu najbardziej z całego tego szalonego grona postaci. Nie tylko dlatego, że to ona grała pierwsze skrzypce w tej historii, ale również ze względu na to, jaką osobą była i jak potrafiła poradzić sobie w ciężkich sytuacjach. Nie powinnam chwalić jej tak całkowicie, bo jednak nie ze wszystkich kłopotów wychodziła obronną ręką, aczkolwiek nie spodziewałam się czegoś innego. Ta kobieta dzięki swojemu zachowaniu nie była ideałem, co właśnie jeszcze bardziej mnie do niej przekonało. Do tego warto dorzucić coś, co kryje się w jej wspomnieniach i historia nabiera i tempa, i większego sensu. Pamiętajcie – to, co z zewnątrz wygląda głupio lub beztrosko, nie zawsze jest takie naprawdę. To może być zwykła gra pozorów, która ma na celu odwrócenie uwagi od tego, czego nie chce się pokazywać ludziom, od swoich prawdziwych myśli.

Wielkim plusem tej historii jest humor. Dawno nie śmiałam się i nie bawiłam się tak dobrze przy książce, dla której zarwałam noc. Do tego wątek dotyczący marynarstwa dodał pewnej świeżości tej historii – nawet nie czułam się przytłoczona paroma nazwami, które widziałam pierwszy raz w życiu. Zdecydowanie nie musicie być wielbicielami tej tematyki, by sięgnąć po tę książkę, ponieważ i tak zdołacie się połapać, o co dokładnie chodzi w tej kwestii.

„Szczęście dla zuchwałych” to nie tylko historia miłosna z marynarskim tłem – to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnego ja i sensu w swoim życiu oraz o relacjach rodzinnych w czasie kryzysów emocjonalnych, a to wszystko ujęte w bardzo emocjonalny i humorystyczny sposób. Jeśli właśnie takiej książki szukacie – polecam!

„Szczęście dla zuchwałych” Petra Hülsmann (tłum. Agnieszka Hofmann), wydawnictwo Initium 2019, str. 512

premiera: 18.09!
UDOSTĘPNIJ TEN POST

16 września 2019

Pamiętnik księgarza – Shaun Bythell

@oxuria
Młody Szkot pod wpływem impulsu przejmuje podupadły antykwariat i postanawia rozkręcić ów bez wątpienia niełatwy interes. Jak się okazuje, decyzja ta wywraca jego życie do góry nogami.

Poznajcie Shauna Bythella, księgarza, bibliofila i wyjątkowego mizantropa ze szkockiego miasteczka Wigtown. Prowadzi tu swój antykwariat, którego niezliczone półki uginają się pod ciężarem tysięcy książek. Wśród nich można znaleźć wszystko: od szesnastowiecznej Biblii po pierwsze wydania powieści Agathy Christie. Raj dla miłośnika książek? Cóż… prawie.

W swoich szczerych, sarkastycznych i przezabawnych zapiskach dokumentuje obfitujące we wzloty i upadki codzienne życie księgarza: utarczki z wrednymi klientami, problemy z ekscentrycznym personelem, frustracje z powodu chronicznie pustej kasy, podróże do najodleglejszych zakątków Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu książkowych skarbów, emocje towarzyszące niespodziewanym znaleziskom, uroki małomiasteczkowego życia… O tym wszystkim przeczytacie w pełnym szkockiego poczucia humoru Pamiętniku księgarza. //lubimyczytac.pl

Jeśli macie nadzieję na lekturę, którą pochłaniać będziecie z zapartym tchem, niestety „Pamiętnik księgarza” takich wrażeń Wam nie zapewni – sięgając po tę książkę, musicie być tego całkowicie świadomi. Jak mówi już sam tytuł, jest to pamiętnik pisany od lutego dwa tysiące czternastego roku do lutego roku następnego. Na przestrzeni tego jednego roku bardzo wyraźnie zostaje zarysowana codzienność Shauna Bythella jako właściciela antykwariatu. Wzloty i upadki – nimi naznaczone jest życie każdego z nas – tytułowego księgarza również nie omijały, o czym możecie sami się przekonać!
@oxuria
Nie jest to skomplikowana książka, nie dostrzeżecie tutaj żadnych zaskakujących zwrotów akcji – ot, zwykła księgarska codzienność. Ale czasem to co zwykłe i ulotne może stać się ciekawe! Do takich można zaliczyć kwestię nastawienia autora do czytników i Amazona – warto poznać jego punkt widzenia jako stacjonarnego sprzedawcy książek. Zabawnymi momentami w tej księgarskiej rutynie mogła pochwalić się jedna z pracownic antykwariatu i zarazem postać, która wnosiła wiele swoich dziwactw i niekonwencjonalnych myśli – Nicky. To dzięki niej i jej nastawieniu do życia na ustach gościł mi uśmiech! Na swoje pięć minut zasługują klienci, ale nie wszyscy – szczególny ich rodzaj. Aroganccy, wkurzający, uważający się za królów całego przybytku. Kiedy autor opisywał poszczególne sytuacje, które mu się przydarzały w trakcie pracy, byłam zdumiona tym, jak ludzie potrafią się zachowywać! Staram się nie tracić wiary w ludzkość, ale czasem – spotykając się z takimi zachowaniami godnymi pożałowania – jest ciężko. Myślę, że to swego rodzaju przestroga, nie tylko żartobliwe podejście do tematu. Zastanówmy się, jakimi klientami – nieważne w jakim sklepie czy korzystając z jakichkolwiek usług – jesteśmy? Do jakiej grupy byśmy zaliczyli siebie samych? Pozwólmy sobie na chwilę refleksji.
„Zdaniem antropologów po wejściu do nieznanego miejsca instynktownie zatrzymujemy się i wypatrujemy potencjalnych zagrożeń, ale tajemnicą jest dla mnie, jakie niebezpieczeństwo może czyhać w antykwariacie – oczywiście z wyjątkiem właściciela, który ma nerwy jak postronki i może być agresywny, bo kolejny raz ktoś zablokował mu drogę”. str. 135
Podsumowując, „Pamiętnik księgarza” może nie być lekturą na jeden wieczór. Mi dotrzymywała towarzystwa dosyć długo, ale nie czułam się niczym zobowiązana – autor nie opisywał z dokładnością swojego życia osobistego, a skupił się na rzeczywistości księgarskiej, która nas otacza. Jeśli tylko jesteście zainteresowani takim światem, polecam!
@oxuria
„Pamiętnik księgarza” Shaun Bythell (tłum. Dorota Malina), wydawnictwo Insignis 2019, str. 388
UDOSTĘPNIJ TEN POST

12 września 2019

Kinowe premiery 2019, na które czekam – edycja wrześniowa

Mnie zainteresowały może dwie propozycje we wrześniowym zestawieniu, a Was?

04.09

W "Pitbullu" Patryk Vega zajął się policją, w "Botoksie" wziął pod lupę służbę zdrowia, a teraz przyszedł czas na polską scenę polityczną. Co robią i jak zachowują się najważniejsi ludzie w kraju, kiedy gasną światła kamer i spadają maski? Jak władza i dostęp do publicznych pieniędzy wpływa na osoby piastujące najwyższe urzędy i pełniące obowiązki wobec Narodu? Bezkompromisowa "Polityka" odpowiada na te pytania. To film o przedstawicielach wszystkich frakcji i ugrupowań politycznych w Polsce, o rządzących i opozycji, o świeckich liderach i politykach w sutannach.


06.09

Denny (Milo Ventimiglia) to kierowca wyścigowy bez reszty oddany swemu kochającemu, mądremu, przejawiającemu niemal ludzkie cechy psu o imieniu Enzo. Enzo (głos: Kevin Costner) jest dla Denny’ego więcej niż zwierzakiem domowym – to jego najlepszy przyjaciel. Pewnego dnia Denny poznaje nauczycielkę Eve (Amanda Seyfried); jakiś czas później zakochani pobierają się, wkrótce potem rodzi im się dziecko. Z pomocą Eve i Enzo Denny uczy się zasad życia rodzinnego, również w czasach kryzysu, korzystając z lekcji, które pobierał na torze wyścigowym.



Rose (gwiazda "iZombie" – Rose McIver) przypomina każdą z nas – jest nieprzewidywalna, humorzasta i chorobliwie zazdrosna. Kiedy na jej drodze pojawi się przystojny Eric (George Mason), odnajdzie kogoś, kto da jej zrozumienie i schronienie. Miłość doda im skrzydeł, ale codzienność będzie próbowała ściągnąć ich na ziemię. Co zrobią, kiedy w ich życiu pojawią się powszednie troski: rachunki, praca i dzieci. Czy miłość może przetrwać próbę czasu?

20.09

Astronauta Roy McBride (Brad Pitt) wyrusza na wyprawę poza granice Układu Słonecznego, aby odnaleźć swego zaginionego ojca i odkryć tajemnicę, która zagraża przetrwaniu naszej planety. W czasie swej podróży odkryje sekrety, które postawią pod znakiem zapytania sens ludzkiej egzystencji i nasze miejsce we wszechświecie.


John Rambo częściej niż po broń sięga dziś po butelkę. Szuka w niej ucieczki przed powracającymi wspomnieniami dawnych walk i utraconych bliskich. Gdy jednak uprowadzona zostaje córka jego przyjaciółki, John po raz ostatni będzie musiał stanąć do walki. Wkrótce okaże się, że porywacze pracują dla mafii, która z porwań młodych kobiet zrobiła dochodowy biznes. Próba ocalenia dziewczyny oznacza wypowiedzenie wojny armii bezwzględnych najemników. A wojna to żywioł Johna Rambo. Gdy jego przeciwnicy zrozumieją, że najtrudniejszym przeciwnikiem jest ten, który nie ma nic do stracenia, nie będzie już dla nikogo odwrotu. Okazywanie litości nie jest najmocniejszą stroną John Rambo. Oni pierwsi przelali krew. On zrobi to ostatni.

„Legiony” to uniwersalna opowieść o przyjaźni, marzeniach, gorącym uczuciu i dorastaniu w trudnych czasach. Wielka historia w filmie jest tłem dla rozgrywającej się na pierwszym planie love story, w którą uwikłani są: Józek (Sebastian Fabijański) – dezerter z carskiego wojska, agentka wywiadu I Brygady – Ola (Wiktoria Wolańska) z Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego oraz Tadek (Bartosz Gelner), narzeczony Oli, ułan i członek Drużyn Strzeleckich. Ich spotkanie rozpocznie burzliwy romans, który wystawi relacje bohaterów na wielką próbę. Obok postaci fikcyjnych, których historie wzorowano na życiorysach prawdziwych legionistów, w filmie pojawia się szereg osobistości znanych z kart historii. Wśród nich: brygadier Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. „Król” (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki) i wielu innych.


Plakaty oraz opisy pochodzą z filmweb.pl.
UDOSTĘPNIJ TEN POST

8 września 2019

Angel's Last Mission: Love

źródło
O dramach koreańskich dawno na blogu nic nie było (wydaje mi się, że nawet tylko jeden post wrzuciłam – While You Were Sleeping), postanowiłam to zmienić! Od ponad roku je oglądam (w mniejszej lub większej ilości, to zależy) i nie każda jest w stanie mnie zainteresować, bo zdarzyły się takie, których nawet nie skończyłam – szkoda mi czasu, jeśli coś mnie po prostu nie interesuje. Było tak z „Marriage Contract”, ale tutaj dosłownie nie obejrzałam chyba ostatniego odcinka z uwagi na brak dynamiki, jeśli chodzi o fabułę, a podejrzewałam, jak się wszystko skończy i to mi wystarczyło. Może kiedyś stworzę jakieś zestawienie dram, które szczególnie mi się spodobały – kto wie?

Od czasów „Goblina” trafiałam na lepsze i gorsze tego typu produkcje, ale żadna nie była w stanie mnie tak poruszyć i zaintrygować w równym stopniu. Wiecie, nie mogłam zapomnieć tamtego klimatu i cieszyło mnie to nawet, bo zdawałam sobie sprawę, że mam taką swoją perełkę. No i proszę, przypadkiem trafiłam na Viki na „Angel's Last Mission: Love” i zaczęłam coraz bardziej przepadać z odcinka na odcinek. Drama ta pochodzi z 2019 roku, na główną obsadę składają się: Kim Myung Soo (L), Shin Hye Sun, Lee Dong Gun oraz Kim Bo Mi. 

źródło
Podrzucę tutaj Wam opis z DramaQueen, gdzie również możecie ją obejrzeć:
Co się stanie, gdy niesforny anioł będzie musiał stać się kupidynem? Oto Dan: Pełen optymizmu anioł, który kłopoty przyciąga niczym magnes. Aby móc z powrotem wrócić do nieba, Dan otrzymał swoją ostatnią misję. Musi znaleźć prawdziwą miłość dla Lee Yeon Seo. Jednak to zadanie nie jest takie proste, jak się wydaje. Yeon Seo to balerina z wielkim ego, która nie wierzy w miłość. Pewnego dnia, na skutek poważnego wypadku, dziewczyna traci wzrok, w wyniku czego musi zrezygnować ze swoich marzeń. Czy Danowi uda się wypełnić zadanie i znajdzie miłość dla Yeon Seo? A może sam zakocha się w dziewczynie?

Drama ta sama w sobie nie jest aż taka podobna do „Goblina”, ale porównując je, głównie chodzi mi o to, jakie obie te produkcje we mnie wywołały emocje, a było tego pełno! Naprawdę, warto poświęcić chwilę czasu, by zapoznać się z historią anioła Kim Dana i baleriny Lee Yeon Seo! Właśnie – jeśli wydaje Wam się, że balet jest taki sobie, „Angel's Last Mission: Love” być może zmieni Wasze nastawienie! Mi przede wszystkim drama ta pokazała, ile wysiłku muszą znieść tancerze oraz ile cierpienia ich to kosztuje. Nie jest to coś łatwego i przyjemnego, ale za to jakie przynosi efekty! Byłam naprawdę pod wrażeniem tego, co dokonała obsada oraz sama główna bohaterka. 

Kolejnym plusem tej produkcji niezaprzeczalnie jest podkład muzyczny. I to w tym przypadku nie jedna piosenka, a kilka zapadło mi w pamięć! Dodatkowo tworzyły taki klimat w poszczególnych scenach, którego nie można zapomnieć (tak, tekst ten piszę zaraz po tym, jak skończyłam oglądać ostatni odcinek – może to tłumaczyć moją falę zachwytów). Niestety, na tę chwilę soundtrack nie jest dostępny na Spotify, ale na YouTube z łatwością możecie go znaleźć, a ja podlinkuję Wam gdzieś poniżej jedną z najbardziej klimatycznych piosenek tej historii. 


Co do samych bohaterów – lepiej nie pozwalajcie mówić mi za dużo o samym Kim Danie, bo nie będę mogła przestać, naprawdę. Gołym okiem widać chemię pomiędzy nim a Lee Yeon Seo, więc nie dziwota, że człowiek im po prostu kibicuje bardzo mocno. I kiedy coś nie idzie po naszej myśli, zaczynają się prawdziwe emocje, a tutaj ich nie brakuje, oj nie. Ten pozornie beztroski anioł jest zdolny poruszyć serducho każdego widza płci żeńskiej (a może nie tylko tej) swoim uśmiechem albo lekką bezradnością w ludzkich działaniach. Od jego postaci bije taka niewinność, taka szczerość! Tym bardziej doceniam różnicę charakterów między nim a baleriną – to było coś przekomicznego, a równocześnie stawało się czymś poważniejszym. Roznoszą mnie teraz emocje, musicie to zrozumieć. 🤭

Nie chcę zdradzać dużo pod względem fabularnym, ale wiedzcie, że na temacie baletu się nie kończy – poruszona zostaje kwestia stosunku bohaterów do Boga, dobra walczącego ze złem, miłości oczywiście oraz odwagi, przezwyciężenia swych lęków. Nie zabraknie również lekkiego dreszczyku i grozy! Mogłabym jeszcze tak rozpisywać się długo, jednak na tym zakończę. Jeśli szukacie dobrej, mogącej wywołać emocje produkcji tego typu – zdecydowanie polecam! Jak widzicie, ja jestem oczarowana!

„Angel's Last Mission: Love” (również „Dan, Only Love”, „단, 하나의 사랑”) KBS 2019; fantasy, komedia, romans, melodramat; 32 odcinki (po 30 min.)
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.