30 września 2015

Miesięczne podsumowanie - wrzesień


 Wrzesień w statystykach:
  • liczba wyświetleń: 1 324 (na 21 525)
  • najpopularniejszy post: Liebster Blog Award [#12] - 156 wyświetleń
  • przeczytanych książek: 6
  • opublikowanych postów: 9
  • liczba obserwatorów: 148 (wzrosła o 3)
  • przeczytanych stron: 2 155 (co daje ok. 72 stron dziennie)


 Wrzesień to czas powrotu do szkolnych ławek, pożegnania lata i tym samym powitania jesieni. Miesiąc zapowiadał się jak każdy inny - trochę książek, obowiązki, wyjazdy, spotkania. Stało się jednak tak, że zostały same książki i obowiązki szkolne - jednak te we własnym zakresie. Wszystko przez kolano, a dokładniej jakąś strukturę w stawie kolanowym, której nazwy nawet nie będę Wam wymieniać (nie wyprostuję nogi dla ciekawskich). Już prawie trzy tygodnie siedzenia w domu doprowadza mnie do szału, a co dopiero będzie jak wrócę do szkoły, to nie chcę wiedzieć. Trudno jednak, nie będę się użalać więcej - na powyższym kolażu zdjęć widzicie motywujący cytat z kalendarza z Biedronki, mój plan lekcji, później #selfiezksiążką jeszcze z tych miłych, początkowych, ciepłych dni wrześniowych, a na koniec początek serialu, w którym zakochałam się pod koniec wakacji, czyli IZombie ♥ Dobrze, że w październiku wychodzi drugi sezon!

 Tutaj pół na pół - połączenie Instagrama i Snapchata. Klucz wypożyczyłam we wrześniu i właśnie zaczynam go czytać. Cytat pochodzi (chyba) z książki Dzień kolibra Ewy Przybylskiej. Potem zdjęcie bodajże z ostatnich dni - leżałam i czytałam z herbatką w ręku, czyli standard ostatnich tygodni. Na końcu widnieje wykonana przeze mnie nominacja do #bookandkeychain razem z Ahern. 

Do przeczytanych książek we wrześniu należą:
  • Srebrzyste wizje Anne Bishop
  • Kamienie na szaniec Aleksander Kammiński
  • Dzień kolibra Ewa Przybylska
  • Łza Lauren Kate
  • Cross my heart, hope to die Sara Shepard
  • Herbata szczęścia Agnieszka Grzelak

 Stosik sierpniowy miał być po połowie września, ale połączę go chyba z wrześniowym - zobaczę jeszcze. ;) 
UDOSTĘPNIJ TEN POST

28 września 2015

Morderstwo wron - Anne Bishop

"Zdobywszy zaufanie Terra Indigena zamieszkujących Dziedziniec w Lakeside, Meg Corbyn stara się żyć według ich zasad. Jest człowiekiem, więc powinni ją traktować jak zwierzynę, ale jako cassandra sangue posiada dar wieszczenia przyszłości, który czyni ją kimś wyjątkowym.
Gdy na ulicach pojawiają się dwa nowe narkotyki, dochodzi do coraz częstszych konfliktów ludzi z Innymi. Ich rezultatem są ofiary po obu stronach, dlatego gdy Meg śni o krwi i czarnych piórach na śniegu, Simon Wilcza Straż – zmiennokształtny przywódca Dziedzińca w Lakeside – zastanawia się, czy jej sen dotyczył przeszłych ataków, czy tych, które dopiero nastąpią.
Meg zaczyna coraz częściej odczuwać potrzebę wieszczenia, a tymczasem Inni i nieliczni ludzie, którzy żyją wśród nich, muszą wspólnie pokonać człowieka usiłującego odebrać im wieszczkę krwi – a także powstrzymać niebezpieczeństwo, które grozi zagładą." 


Meg Corbyn to człowiek, ale nie taki szary, zwykły. To cassandra sangue, wieszczka krwi, która jako jedyna zdołała uciec od Kontrolera. Jakby tego było mało, ta dziewczyna zamieszkała na Dziedzińcu w Lakeside, a co więcej - Inni zapewnili jej ochronę przed ludźmi, tym samym przekonywując się do niej. Postanowili także dać szansę niektórym stworzeniom ludzkim i nie traktowali określonej grupy jako zwierzyny - starali się wykreować środowisko dla Meg, by mogła normalnie funkcjonować. 

Typowy człowiek mieszkający na ziemi Namid myśli, że Inni są źli, straszni i trzeba ich wytępić. Ludzie dlatego boją się integracji z tymi stworzeniami. W głowach miesza im także jeszcze pewien ruch, ale o tym napiszę kiedy indziej.
"[...] jak wynikało z jego doświadczeń, nieszczęśliwa i zła samica to niebezpieczna samica."
Morderstwo wron to druga część cyklu Anne Bishop traktującego o losie Meg pomiędzy Innymi, o historii Simona Wilczej Straży, który przeciera własne szlaki, nie podąża za resztą, tworzy coś nowego; jakby eksperyment. Ten tom skupia się już na przepowiedni wieszczki dotyczącej tytułowych wron oraz na dwóch narkotykach, mieszających nieźle i robiących wielkie bagno, tak się wyrażę. Wzrastają także konflikty na linii ludzie-Inni przez właśnie wyżej wspomniany ruch. 

Bohaterowie przechodzą zmiany emocjonalne, ale pozostają tak samo barwni, jak we wcześniejszym tomie. Czasem pojawiają się śmieszne dialogi i sceny, jak te pomiędzy Meg a Simonem - ta dwójka jak najbardziej do siebie pasuje, ale jednak nie ma tam rozwiniętego wątku miłosnego, tylko przyjaźń - chociaż te dwie postacie są tak nieporadne w swojej relacji, że naprawdę na twarz może wpełznąć ciepły uśmiech. Autorka stara się także dopracowywać resztę bohaterów - tych pierwszoplanowych jak i pobocznych. Dosyć ciekawych postaci jest wiele, każdy z nich odgrywa jakąś rolę w tej historii.
"O kompleksach wiedzieli tylko bogaci i dyskretni klienci, a cięcie dziewcząt stało się regularną, kontrolowaną przerwą."
Podtrzymuję to, co pisałam o części pierwszej - Bishop potrafi kreować niesamowity świat, w którym przepadamy. Pochłania on nas całkowicie; czytając nawet nie spodziewamy się kiedy książka się kończy, bo tak bardzo zajmujemy się akcją toczącą się w Lakeside. 

Kontynuacja dorównuje swojej poprzedniczce we wszystkich możliwych aspektach. A jaka będzie trzecia część? Przekonacie się wkrótce!

 Morderstwo wron (Inni #2) Anne Bishop, Wydawnictwo Initium 2014, str.432

9/10 [rewelacja]
UDOSTĘPNIJ TEN POST

23 września 2015

Book TAG


  Do Book TAG-u zostałam nominowana przez Candice B. z Halcyon days - dziękuję! :)

1. Jaki gatunek najczęściej wybierasz?

Najczęściej sięgam po młodzieżówki, fantastykę, ale znajduję czas także dla romansów, obyczajówek i innych gatunków :)

2. Która bohaterka jest najbardziej podobna do Ciebie lub którą chciałabyś być?

Myślę, że nie ma bohaterki, która byłaby taka jak ja. Mój charakter można byłoby złożyć z cech wielu żeńskich postaci, występujących w różnych książkach.

3. Jaką książkę dałabyś do przeczytania swojemu dziecku?

Małemu dziecku - przeróżne bajki, jednak takiemu, które już wyrosło i przekształciło się w nastolatka/ę - Galop '44 Moniki Kowaleczko-Szumowskiej. 

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki?

Skłaniam się ku wersji papierowej, chociaż e-booki także zdarza mi się czytać na tablecie (jest o wiele wygodniej niż na telefonie). W życiu wysłuchałam tylko jednego audiobooka i nie było to jakieś złe, tylko mogłam się wtedy łatwo rozproszyć i nie wiedziałam o czym był dany fragment.

5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?

Krąg szwedzkiego duetu był genialny. Hopeless Hoover też było świetne, ale wcześniej wspomniana książka ją przebiła. 

6. Jaka książka nie zrobiła na Tobie dobrego wrażenia?

Dzięki Alicji z Siostry w bibliotece przypomniałam sobie o czytanej przeze mnie bodajże ponad rok temu książce Niebo jest wszędzie Jandy Nelson. Książka mnie za bardzo nie porwała, teraz, jak sobie ją przypominam, nie mam dobrych wspomnień, chociaż wtedy wydawała mi się troszkę lepsza. Dzięki tej pozycji nie mam wielkiej ochoty sięgać po Oddam ci słońce, ale jeszcze zobaczymy.

7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?

Przeważnie czytam jedną, aczkolwiek ostatnio zdarza mi się mieć w tym samym czasie rozpoczęte dwie historie. W tej chwili jest to papierowa wersja Łzy Lauren Kate i wersja pdf w języku angielskim (nie ma wydanej kontynuacji serii The Lying Game w Polsce ;v) książki Cross my heart, hope to die Sary Shepard.

 8. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup?

Z racji tego, że moja biblioteka jest świetnie zaopatrzona, częściej czytam książki wypożyczone. Swoje także, ale na razie oszczędzam, a biblioteczne zdobycze mi w tym pomagają. :)

9. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od swoich zainteresowań?

Cóż, jest to trudny wybór, ponieważ wiadomo, że każdy lubi coś innego. Myślę jednak, iż większość powinna sięgnąć po twórczość Quicka - przekonajcie się sami.

10. Czy oceniasz książkę po okładce?

Oceniam książkę w oddzielnych kategoriach: pod względem treści i grafiki (w tym okładki). Jeśli jednak treść jest fenomenalna - okładka nie ma nic do tego.

11. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak, to jaka była największa ilość książek, które kupiłaś na promocji?

Internetowo książki (na promocji) kupiłam raz. Była to trylogia Jenny Han na promocji empiku (to była chyba do -75%) za około 12zł za jedną książkę.

12. O jakiej książce marzysz?

Chętnie przeczytałabym serię Simukki, Plagę samobójców, Marę Dyer, Dotyk Julii, Ten jeden rok, Mechanicznego anioła. Jest tego o wiele więcej :D

13. Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory?

Z tego, co naliczyłam w tej chwili mam około 59 książek własnych, a trzymam je na półkach nad biurkiem (póki co jeszcze się mieszczą) :)

14. Co najpierw: książka czy ekranizacja?

Jakoś z zasady wolę trzymać się pierwsze książki, a później film. Jednak kiedy stanie się odwrotnie - nie rozpaczam, bo to nie jest koniec świata ;) Zdarzyło mi się pójść na premierę ekranizacji Więźnia labiryntu do kina (to było chyba we wrześniu ubiegłego roku), a w te wakacje przeczytałam książkę - i tak mi się spodobała, więc film nie miał chyba większego wpływu na moje odczucia. ;)

15. Co teraz czytasz?

Łzę Lauren Kate - jest to bardzo wciągająca lektura, zobaczymy co wydarzy się dalej.


 Nominuję:
Isabel Czyta

UDOSTĘPNIJ TEN POST

19 września 2015

Prawie jak gwiazda rocka - Matthew Quick

"Amber Appleton ma siedemnaście lat i mieszka w szkolnym autobusie z matką i psem. Traci grunt pod nogami, ale nie nadzieję. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei, toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża innych swoją energią. Jest prawie jak gwiazda rocka. Bez kitu!

Prawie jak gwiazda rocka - jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka - to książka o niełatwym dorastaniu i sile optymizmu, który pozwala przezwyciężyć życiowe trudności."

Matthew Quick kolejny raz zaskakuje swoich czytelników. Swoimi książkami, ich treścią i przekazem udowadnia po raz kolejny, że bije na głowę Pana Zielonego. Skąd takie wnioski? Przekonajcie się sami.
"Życie to bardzo długi wyścig, a na mecie człowiek znajduje się zazwyczaj sam."
Siedemnastoletnia dziewczyna mieszka w Żółtku wraz ze swoim psem B3 i nieczęsto spotykaną na trzeźwo matką. Na co dzień chodzi do szkoły, spotyka się ze swoimi znajomymi u Franksa i uczy CDK angielskiego w bardzo ciekawy sposób. Wpada także do staruszków, by toczyć cotygodniową walkę z Joan. Dziewczyna wierzy w JC (Jezusa Chrystusa) i w ciekawy sposób się spowiada. Myślicie, że nie chcielibyście być w jej skórze? Uwierzcie, w takim stanie rzeczy tak, ale czy później? Czy dalibyście radę przeżyć w skórze Amber podczas późniejszych wydarzeń? Dowiedzcie się, naprawdę.

Amber to dziewczyna niosąca nadzieję. Pomimo alkoholizmu matki, chorób i wad przyjaciół, obcojęzycznych CDK, ta bohaterka idzie do przodu, jest jak światło w ciemności dla innych ludzi. Kiedy jednak nagle to światło zaczyna przygasać, wszystko się zmienia. Okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Wszyscy dokoła zauważają zmianę Amber, która jest dramatyczna. Ktoś, kto by tego nie zauważył, byłby ślepy. 

Powieść Quicka zachwyca swoją lekkością pomimo tak trudnych tematów i refleksji. Autor pokazuje, że w dzisiejszym świecie jest nadzieja - Appleton to tylko jej symbol. Zazdroszczę jej tej siły, dzięki której wszystko przetrwała; bezinteresowności w stosunku do innych, a w szczególności Donny i Ricky'iego. Autor jako jedyny chyba potrafi tak pisać, żeby czytelnik mógł się całkowicie wyluzować i ponieść z opisanymi wydarzeniami. On hipnotyzuje tak, że nie można się od niego oderwać.

Z Quickiem to już jest tak, że wystarczy jedna jego książka, a już wpadłeś. W moim wypadku była to pozycja "Wybacz mi, Leonardzie", ale "Prawie jak gwiazda rocka" dorównuje jej, a nawet pokuszę się na stwierdzenie, że jest lepsza. Historię Amber czytało mi się bardzo szybko, co chwilę przewracałam kartki i byłam spragniona jej dalszych losów. Trudno mi było odłożyć książkę, by zrobić coś, co musiałam. Dzięki niej doceniłam także sztukę powstawania haiku, które pisała główna bohaterka oraz Szeregowy Jackson. Niby nic, ale jednak ma znaczenie.

Jeśli ktoś z Was waha się czy przeczytać tę lub jakąkolwiek inną książkę Matthew Quicka, nie róbcie tego więcej. Kupcie, pożyczcie lub wypożyczcie jedną z nich i zacznijcie czytać. Prawie jak gwiazda rocka przyniesie Wam światło nadziei i pod żadnym pozorem nie ignorujcie go!
"Niosę nadzieję. Jestem jej głosicielką."
Prawie jak gwiazda rocka Matthew Quick, Wydawnictwo Otwarte 2014, str.376

9/10 [rewelacja]
UDOSTĘPNIJ TEN POST

17 września 2015

Liebster Blog Award [#12]


 Dwunastą już nominację otrzymałam od autorki bloga Biblioteczka ciekawych książek. Dziękuję! :)

1. Jaka jest najdłuższa książka, jaką przeczytałaś? A najkrótsza?

Najdłuższą książką, którą przeczytałam jest jak na razie Ogień Matsa Strandberga i Sary B. Elfgren (696 stron), ale za niedługo może wyprzedzić ją jej następczyni, czyli Klucz liczący aż 808 stron!
Najkrótszą za to (o)powieścią jest lektura szkolna Stary człowiek i morze Ernesta Hemingway'a (76 stron).

2. Filmy czy książki - dlaczego?

Książki, oczywiście. Czy naprawdę muszę tłumaczyć dlaczego? Jestem książkoholikiem :D Filmy też lubię pooglądać, ale papierowi przyjaciele górą.

3. Ulubiony cytat i z jakiej pochodzi książki/filmu?

Mam wiele cytatów, które uwielbiam - grzechem byłoby wyróżnienie tylko jednego, ale zacytuję może ten:
"Istotą każdego cierpienia jest to, że pożąda śmierci jak łaskawej i dobrej wybawicielki." - A. Kamiński Kamienie na szaniec

4. Ulubiony Youtuber?

Oglądam wielu Youtuberów: książkowych, lifestyle'owych i innych. Zaczynając od Darii z Więcej Książków, Marthy z Secret Books, Anity z Book Reviews, przechodząc do Julki Kobus, littlemooonster96, Janoskians, Marcina Dubiela, Roberta z Czytanie Moim Tlenem, a kończąc na kanałach: Stuu, reZigiusz, Naruciak, Poszukiwacz. Kilku jeszcze by się znalazło ;)


5. Uprawiasz jakiś sport - jaki, jeśli tak?

Ogólnie nie jestem sportowcem, chociaż lubię pograć w siatkówkę czy w piłkę nożną. Teraz jednak nie chcę słyszeć o jakimkolwiek sporcie lub aktywności fizycznej, bo nie pozwala mi na to kolano. 

6. Czytujesz także poezję?

Lubię, ale jakoś rzadko po nią sięgam. Najbardziej podobają mi się wiersze Wisławy Szymborskiej i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

7. Jakie okładki najczęściej przypadają Ci do gustu - jasne, przejrzyste czy mroczne, tajemnicze?

To zależy - czasem trafiają się jasne, proste okładki, które jednak mają coś w sobie i mi się spodobają, a innym razem są to mroczne, z ukrytą tajemnicą. Nie sposób stwierdzić tak od razu która możliwość jest lepsza. :)

8. Jakie są Twoje hobby poza czytaniem?

Prowadzenie bloga - to na pewno. Lubię też język angielski - robić różne zadania, ćwiczenia, czytać w tym języku jakieś krótkie teksty. 

9. Czy często zarywasz noce przy książkach?

Raczej nie, staram się znaleźć czas na czytanie za dnia, bo wtedy najlepiej mi się czyta. Kiedy robię to w nocy, a chce mi się spać - nic na drugi dzień nie pamiętam, może jak przez mgłę.

10. Masz jakieś zwierzęta domowe - jeśli tak to jakie i jak się wabią?

Niestety nie mam żadnego.

11. Kim chciałabyś zostać w przyszłości? (może być tylko branża)

Jak wspomniałam wyżej, lubię angielski, więc może coś związanego z tym językiem? Może tłumacz? Jeszcze zobaczę. ;)
UDOSTĘPNIJ TEN POST

15 września 2015

Aplikacja bez sensu? [info]

 Mam świetną wiadomość dla fanów Książki bez sensu Alfiego Deyesa!

 W Google Play pojawiła się darmowa aplikacja (po polsku!) na urządzenia mobilne, która łączy się z interaktywną Książką bez sensu vlogera Alfiego Deyesa wydaną nakładem Insignis Media. 

"Apka dzięki zaawansowanej rzeczywistości rozszerzonej pozwala zobaczyć, jak Książkę bez sensu wypełnił jej autor oraz obejrzeć ukryte na stronach książki filmiki Alfiego, wszystkie z polskimi napisami. Apka pozwala też zapisać niektóre strony książki do ponownego uzupełnienia, a także zrobić sobie własne selfie z Alfiem."

 Cuda, które może zdziałać aplikacja można zobaczyć na tym filmiku od Wydawnictwa Insignis:


 Aplikację można pobrać za darmo z tej strony:
UDOSTĘPNIJ TEN POST

8 września 2015

Galop '44 - Monika Kowaleczko-Szumowska

"Mikołaj w przedziwny sposób trafia ze współczesnej Warszawy w sam wir dramatycznych wydarzeń powstania warszawskiego. Jego starszy brat Wojtek decyduje się na podróż, która zakończy się kilkadziesiąt lat wcześniej, aby wydostać Mikołaja z powrotem. W walczącej Warszawie chłopcy poznają na przemian smak zwycięstwa i gorycz porażki, dowiadują się, czym jest męstwo, prawdziwa przyjaźń i wielka miłość."

 Czasy II wojny światowej od zawsze wywoływały u mnie dreszcze, ale i zaciekawienie. Za każdym razem, kiedy ktoś opowiada coś związanego z tym tematem, słucham uważnie. To nie tak, że wyszukuję wszelkich informacji o nazistach i ich zbrodniach, tylko czasem nie mieści mi się w głowie to, czego dokonywali. W muzeum - Auschwitz i Birkenau - byłam dwa razy. Brak słów.

Ogólnie rzecz biorąc - nie jestem żółtodziobem, jeśli mowa o tych sprawach. Wiedziałam, że lektura Galopu '44 nie będzie łatwa, bo nic, co powiązane z wojną, takie nie jest. Jednak dużym plusem tej książki jest to, że dwójką głównych bohaterów zostali Mikołaj i Wojtek - współcześni nastolatkowie, którzy trafiają nagle do powstania warszawskiego. Ich udział w tych wydarzeniach i to, że w nich uczestniczyli, pomaga to wszystko ogarnąć i sobie poukładać. Świadomość tego, iż prawie wszystko, co zostało opisane w książce, wydarzyło się naprawdę, jest okropna.
 "Ale tu, gdzie się obecnie znajdował, nie przestrzegano zasad fair play; tu toczyła się walka na śmierć i życie."
Początki w każdej książce są trudne - przynajmniej dla mnie. Trzeba zapoznać się z nowymi bohaterami, wdrążyć się w historię - jednym słowem ogarnąć to wszystko, co się tam znajduje. W tym wypadku autorka ułatwiła trochę sytuację, ponieważ pierwsze strony poświęciła na przedstawienie głównych postaci w pewnym stopniu.

Kto by pomyślał, że tak radykalnie różniące się osoby, wylądują w powstaniu, które swoją drogą zmienia każdego. Wojtek - ten starszy, cichy i zamknięty w sobie chłopak nie potrafił znieść zachowania swojego młodszego brata, Mikołaja, który nie mógł usiedzieć w miejscu, był nieszablonowy, entuzjastyczny, a przede wszystkim nie posiadał przycisku do wyłączania. Przez powieść przewijało się wielu bohaterów, takich jak chociażby Prorok, Janek czy Lidka.
"[...] w tym dziwnym świecie życie nieustannie przeplatało się ze śmiercią, która stała się dla powstańców codziennością. Nie było czasu na żałobę, nie było czasu na rozpacz, bo każda chwila mogła okazać się ostatnia."
Dzięki tej książce nie zapomnę o powstaniu warszawskim, o którym przed jej przeczytaniem - przyznam szczerze - nic prawie nie wiedziałam. Teraz w głowie wyrytą mam datę tego wydarzenia i łatwo ona nie wyblaknie w porównaniu do dat, które wkuwam na lekcje historii. Takie puste wbijanie do głowy dat i wydarzeń nic nie daje, a kiedy przeczytałam Galop '44 - sama, z własnej woli - zadbałam o swoją historyczną wiedzę w jak najlepszy sposób. Według mnie taka powieść łatwiej i szybciej przemówiła do mojego mózgu, by móc zapamiętać poszczególne rzeczy. Napisanie takiej prostej w odbiorze książki to zdecydowanie duży plus dla autorki.

Nie będę tutaj narzekać na lektury, nie będę mówić, że ta pozycja powinna znaleźć się obowiązkowo w szkolnych bibliotekach, ponieważ z tym jest tak, że jeśli ktoś jest negatywnie nastawiony, czyta coś, bo musi, nie spodoba mu się to, chociaż nie wiadomo jak dobre by to było. Umieszczenie tej pozycji na liście lektur szkolnych mogłoby zrujnować jej całkowicie opinię niezależnie od jej zawartości.
"You can't fight our battle, you have to fight your own."
Galop '44 to książka, która pomoże uświadomić sobie niektórym co się tak naprawdę działo podczas wojny i powstania. Jest czas, kiedy się walczy, ale ludzie zawsze znaleźli też chwilę, by pobawić się i poszaleć.
Wojna nie odebrała im nadziei ani chęci do życia, ona tylko pokazywała, jak łatwo je stracić. 

 Galop '44 Monika Kowaleczko-Szumowska, Wydawnictwo Egmont Polska 2014, str.315

8/10 [bardzo dobra]

Za poznanie kawałka historii dziękuję Wydawnictwu Egmont!
UDOSTĘPNIJ TEN POST

4 września 2015

Miesięczne podsumowanie - sierpień

Sierpień w statystykach (dane z 31 sierpnia):
  • liczba wyświetleń: 2 123 (na 20 201)
  • najpopularniejszy post: Stosik 7/2015 oraz Color Book TAG - 114 wyświetleń
  • przeczytanych książek: 3
  • opublikowanych postów: 13
  • liczba obserwatorów: 145 (wzrosła o 8)
  • przeczytanych stron: 1 043 (co daje ok. 34 str. dziennie)


  Ostatni miesiąc wakacji upłynął w atmosferze mniej książkowej, a więcej blogowej i rodzinnej. Dlatego właśnie przeczytałam tylko Nie do pary Ewy Nowak, Silver. Powrót na Wyspę Skarbów Andrew Motiona oraz Galop '44 Moniki Kowaleczko-Szumowskiej. Zaczęłam także Srebrzyste wizje Anne Bishop i właśnie kończę tę powieść. Sierpień był wyjątkowo gorącym miesiącem, więc i chęci było mniej - sami rozumiecie. Nie mogę powiedzieć, że cały czas zbijałam bąki, bo to nieprawda - pozwiedzałam Zakopane i inne miejsca, pisałam posty i wzięłam się samodzielnie za angielski. 
 W minionym miesiącu dowiedzieliście się ode mnie o kontynuacji "Girl Online", naszym święcie. Otrzymaliście comiesięczną dawkę moich nowych zdobyczy, czyli kolejny stosik oraz mogliście się przekonać co sądzę na temat Muzeum złodziei, Więźnia Labiryntu oraz w/w książek. Wykonałam także dla Was kilka zabaw i nominacji, tzn. Color Book TAG, Liebster Blog Award #11, Tea Book TAG oraz Disney Book TAG.
 Jeśli chodzi o zdobyte książki w sierpniu, dowiecie się tego w stosiku, który opublikuję gdzieś w połowie września. ;)

Mój Instagram
Mam nadzieję, że u Was sierpień był lepszy pod względem książkowym, ale równie dobry pod względem wypoczynku. ;)
UDOSTĘPNIJ TEN POST

1 września 2015

Szkolna wyprawka? Czemu nie!

 Koniec wakacji, powrót do szkoły - atmosfera gęsta, bo już od jutra zaczyna się nauka. Dla mnie oznacza to więcej pracy, ponieważ w kwietniu czekają mnie #egzaminygimnazjalne. Chcę się postarać, żeby dostać się do dobrej szkoły. Jak mi to wyjdzie - nie wiem - zobaczę. :D Tymczasem na rozładowanie dzisiejszych emocji zapraszam Was na luźniejszy post, chociaż związany ze szkołą.

Zdecydowałam się, by pokazać Wam trochę rzeczy, w które zaopatrzyłam się w różnych sklepach z okazji powrotu do szkoły. Oczywiście nie mogło zabraknąć zakładek indeksujących; te dwa opakowania u góry kupiłam w Kauflandzie, a to na dole w Biedronce. Duży zeszyt na spirali pochodzi z Lidla.

Tutaj trochę więcej zeszytów. Jak możecie się domyślić, ten pierwszy jest także z Lidla, jednak jest rozmiaru A5 i ma inne zdjęcie na okładce. Świetnie się w takich pisze, można także bez niczego wyrwać kartkę i nie będzie po tym śladu. Dalej są dwa zeszyty z motywami Angry Birds także z Lidla, a poniżej już takie zwykłe z różnymi okładkami z pobliskiego marketu.

I tutaj zaczynają się biedronkowe zdobycze: zeszyt z serii Keep calm and..., dwa z cytatami i cudnymi okładkami, kalendarz na rok szkolny '15/'16 (czy tylko ja je uwielbiam?) oraz kołozeszyt z kolorowymi indeksami. Te ostatnie kupuję za każdym razem, gdy są dostępne, bo uwielbiam w nich pisać. :)

To by było tyle w dzisiejszym poście: mam nadzieję, że spodobało Wam się coś takiego. Rok temu też pojawiło się coś takiego, ale w okrojonej wersji - teraz wygląda to nieco inaczej. ;) Przypominam także o moim nowym Snapchacie, który jest właśnie od spraw blogowych i pogadania sobie do Was.

UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.