26 kwietnia 2026

Spark – Monika Rutka

Lubię historie, które – choć niepozorne na wstępie – pod koniec okazują się splotem niespodziewanych wydarzeń. Problem polega jednak na tym, że nie jestem pewna co do mojego stanowiska wobec „Spark” Moniki Rutki.

Wszystko zaczyna się dość zwyczajnie – główna bohaterka znajduje się w nowym środowisku. Rozumieć przez to można dosłownie każdy aspekt: miejsce (nawet kontynent!), ludzi, szkołę. Znamy już takie opowieści, jest ich co niemiara. Trzeba jednak przyznać, że wprowadzenie do tej historii sygnalizuje, że nie będzie to niezobowiązująca opowieść o codziennych nastoletnich zmartwieniach. Przez całą lekturę nad czytelnikiem wisi wiele niedopowiedzeń, ponieważ od początku uświadamiany jest, że nie będzie to prosta, wesoła podróż. Faktycznie, trzeba przyznać jedno – pod względem budowania aury tajemniczości autorka radzi sobie nieźle. Co jakiś czas pozostawia poszlaki mówiące o tym, że pod tym wszystkim kryje się coś o wiele głębszego, mroczniejszego. Ten element „Spark” naprawdę mogę potraktować jako zaletę z mojej perspektywy.

Nie mogę jednak nie wspomnieć o innym wymiarze, którego nie da się niestety tak po prostu oderwać od opisywanej książki. Mowa o czymś na kształt wattpadyzacji opowieści – chociaż nawet nie do końca, bo jest to dosłownie historia wyjęta z tej platformy oraz wydana, a nie stworzona na jej kształt, czyli przypominająca ją stylem, niedopracowaniem czy pewnego rodzaju powierzchownością. Jest to ważny kontekst, ponieważ książki przedrukowane z Wattpada mają swoją specyfikę. W przypadku „Spark” jest to wyjątkowo widoczne – już na pierwszy rzut oka widać, że kolejne rozdziały pojawiały się w odstępach czasu, co przypomina też te powieści, które kiedyś publikowane były w gazetach odcinkami. Niestety, wiąże się to z tym, że faktyczna akcja poprzedzona jest wstępem lub nawiązaniami do wydarzeń poprzedzających nowy fragment lub z przeszłości, co nie zawsze zachęca do płynnej lektury kolejnych rozdziałów. Wprowadzenia te w „Spark” stanowią głównie „filozoficzne” rozmyślania Elizabeth, będące nawiązaniami do jej uczuć, stanu psychicznego czy spojrzenia na aktualne wydarzenia. Problem w tym, że fragmenty te przypominają niekończący się strumień myśli – trochę długi, nieciekawy.

Nie uważam tej książki za złą – została dosłownie „wyjęta” z Wattpada, więc przypomina to, co tam zwykło się znajdować. Mam jednak wrażenie, że pomiędzy wspomnianą platformą a rynkiem wydawniczym powinna istnieć pewna granica, którą jest jakość. Być może udałoby się dopracować lub przepisać historię przed jej faktycznym wydaniem? Mogłoby to zadziałać tylko na jej korzyść. Mam jednak wrażenie, że obecnie nie jest to zbytnio stosowana praktyka, co otwiera pole do dyskusji o stanie rynku, wpływie fenomenów Wattpada i na wiele innych powiązanych tematów. Być może jest też po prostu tak, że gdyby ta opowieść została znacząco zmieniona, mogłaby się nie sprzedać?

Chciałabym zrozumieć, skąd taka wysoka ocena na platformach książkowych – mnie niestety nie udało się tego dociec po przeczytaniu ponad pięciuset stron pierwszej części serii „The Chain”. Resztę sobie daruję, bo doskonale zdałam sobie sprawę, że nie jest to coś dla mnie.

„Spark”, Monika Rutka, BeYa 2022.

UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.