8 lipca 2018

Salon odrzuconych – Serena Burdick

Paryż, belle époque. Mimo wojny francusko-pruskiej zamożna rodzina Savaray decyduje się nie wyjeżdżać z miasta. Jej życie chwilowo toczy się w murach przepastnego domu, który jest świadkiem wzajemnej niechęci jego mieszkańców i niekończących się sporów. Małżeństwo Auguste’a i Colette dawno się rozpadło, kobieta szuka więc pociechy w ramionach kolejnych kochanków. Ich osiemnastoletnia córka Aimée marzy skrycie, że Henri, którego rodzice dziewczyny przygarnęli, gdy był jeszcze dzieckiem, obdarzy ją uczuciem.

Kiedy Henri znika w tajemniczych okolicznościach, życie rodziny komplikuje się jeszcze bardziej. Zrozpaczona i przygnieciona stratą Aimée, próbując zapełnić pustkę, wkracza w zdominowany przez mężczyzn świat sztuki. Wkrótce wikła się w znajomość z impresjonistą Édouardem Manetem i przypadkowo natrafia na obraz Henriego, dzięki czemu udaje jej się odnaleźć ukochanego. Spotkanie młodych doprowadza do ujawnienia skrywanego przez lata sekretu… //lubimyczytac.pl

Gdyby nie fakt, że „Salon odrzuconych” znalazł się u mnie w formie prezentu, prawdopodobnie nie miałabym go na swojej półce ani nie sięgnęłabym po tę książkę, ponieważ nawet w okolicy jej polskiej premiery nie słyszałam o niej i nie widziałam w żadnych zapowiedziach, a teraz najzwyczajniej w świecie pewnie przeszłabym koło niej obojętnie.

Początkowo może się zdawać, iż historia opisana na kartach tej powieści trwać będzie jakieś kilka dni czy tygodni, jednak nic bardziej mylnego – przedstawione losy rodziny Savarayów, mimo iż akcja rozgrywa się w latach 1870-1878, sięgają głębiej, niekiedy do dzieciństwa bohaterów i ukazują długo skrywane rodzinne sekrety i niedopowiedzenia.

Rozpoczynając lekturę „Salonu odrzuconych” czułam się trochę zagubiona pośród tych wszystkich wydarzeń – wspomnień Aimée i Henriego, którymi przeplatane były ich „teraźniejsze” rozmyślania. Mimo to szybko zaadaptowałam się w XIX-wiecznej Francji i pośród zamożnej rodziny Savarayów dzięki dobremu tłumaczeniu, które nie przytłaczało w żaden sposób Czytelnika ani nie pozwalało odciągnąć się od lektury. W tym miejscu wspomnę również o okładce – może i nie przyciąga od razu wzroku i nie wprawia w zachwyt, jednak jej faktura, to, jaka jest w dotyku, wręcz przeciwnie – sprawia, że aż chce się mieć ją w swoich rękach! To uczucie wynagradza wygląd książki z przodu, którego nie musimy i tak oglądać w trakcie czytania.

Coś, co spodobało mi się w tym debiucie Sereny Burdick, może być tym, co urzeknie i Was – autorka pokazuje niejeden przykład tego, iż czas ostudza zapał, ale i w pewnym stopniu leczy rany, pozwala dojrzeć i w pełni zrozumieć ważne rzeczy, które pierwotnie nie miały wielkiego znaczenia. Decyzje podjęte pochopnie jak i pod czyjąś presją niejednokrotnie potrafią zmienić bieg życia, ale czy jego sens również ulegnie zmianie? Widoczne są również konsekwencje czynów, jakich podejmują się bohaterowie pod wpływem emocji; nazwać je można błędami życiowymi, które popełniają nie tylko najmłodsi – Aimée i Henri, ale i ci starsi, którzy powinni wyciągnąć wnioski ze swoich wcześniejszych przeżyć. Przekonajcie się jednak, jak wiele trzeba uczynić, by utrzymać dobre imię swojej rodziny wśród ludzi.

Zdarzały się sytuacje, kiedy naprawdę miałam ochotę popukać się w czoło w odpowiedzi na to, co wyprawiali bohaterowie, ponieważ na własne życzenie komplikowali sobie życie, ale, jak wspomniałam wyżej, mierzyli się z późniejszymi konsekwencjami, przyjmowali swój los takim, jaki był. Początkowa naiwność Aimée została zastąpiona siłą, dzięki której mogła przetrwać późniejsze wydarzenia; jej matka, Colette, nie była osobą, którą mogłabym polubić, ale jako bohaterka powieści miała rację bytu. Myślałam, że Henri zostanie moją ulubioną postacią przez to, jak ciągle ze sobą walczył, uciekał i upadał, w czym pomagała mu czysta ludzka natura, ale i miał siłę postąpić właściwie i podnieść się. Pobiła go madame Savaray – najstarsza, ale i zarazem najsilniejsza kobieta w „Salonie odrzuconych”. Mimo swojej surowości i etykiety to ona była w stanie najlepiej zrozumieć, pocieszyć i pomóc w trudnej chwili i dzięki temu zasłużyła na to, by najcieplej o niej myśleć.


Mała rada dla Was: bezpośrednio przed rozpoczęciem lektury nie zagłębiajcie się w treść opisu umieszczonego z tyłu (w poście na samej górze), ponieważ wtedy na początku powieści możecie się trochę nudzić, bo będziecie znać niektóre fakty. To nie jest coś, co dobrze wpływa na odbiór książki i sama trzymam się tego – nie czytam opisów, chyba że po prostu wybieram coś w trakcie kupna. Do czasu aż po to sięgnę, zdążę zapomnieć, co dokładnie było tam zawarte.


Koniec końców, cieszę się, że „Salon odrzuconych” trafił w moje ręce, ponieważ dzięki temu teraz mogę Wam polecić tę powieść o rodzinie Savarayów, miłości, przebaczeniu i tym, jaki wpływ na to wszystko miał zaczątek impresjonizmu (wspomnę tylko w tym temacie o tym, iż autorka umieściła w książce postać Édouarda Maneta).

„Salon odrzuconych” Serena Burdick, Wydawnictwo Sonia Draga 2017, str. 352
UDOSTĘPNIJ TEN POST

8 komentarzy :

  1. Zaciekawiłaś mnie, więc jest spora szansa, że sięgnę po ten tytuł 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że może trafić w Twój gust! :D

      Usuń
  2. W wolnej chwili dlaczego nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze słyszę o tej książce, ale po zapoznaniu się z opisem i Twoją opinią, chętnie bym ją przeczytała, bo lubię od czasu do czasu zatapiać się w tym gatunku. Tylko szkoda, że wydawnictwo nie zadbało o to, aby opis niewiele zdradzał.
    Pozdrawiam! ;)
    DEMONICZNE KSIĄŻKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w sprawie opisów dzieje się tak często niezależnie od wydawcy ;v

      Usuń
  4. Ugh, ach te opisy ;/ dlatego ostatnio raczej opieram się na recenzjach niż opisach książek...
    Ale ta to nie mój gatunek :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.