7 lipca 2017

Podsumowanie półroczne

Ostatnio było mnie mało, więc zmotywowana wypoczynkiem postanowiłam stworzyć podsumowanie pierwszego półrocza 2017, w którym pokażę Wam, co udało mi się przeczytać, czy opublikować. Jeśli jesteście ciekawi, jak było u mnie z serialami, koniecznie wspomnijcie w komentarzu - stworzę osobny post, ponieważ ten wyszedł trochę długi :)

Łącznie dotychczas przeczytałam osiemnaście książek, które widzicie na grafice powyżej. Jak tak dalej będzie mi szło, nie ukończę w tym roku nawet akcji Przeczytam 52 książki w 2017 roku! Trudno, przecież to tylko wyzwanie ;)

Analizując kolejno przedstawione pozycje, zacznę od książki, którą jako pierwszą miałam pod patronatem - mowa o „Berle Zniszczenia” rodzimej pisarki, Elizy Drogosz. „Rywalki”, jak i następne dwie części serii zatytułowanej w ten sam sposób, były dla mnie dobrą i nieoczekiwaną odskocznią - pewnego dnia postanowiłam sprawdzić, co w trawie piszczy i po poprzestaniu na „Jedynej” zadowolona i usatysfakcjonowana zakończyłam swoją przygodę z dorobkiem Kiery Cass - i nie, nie zamierzam psuć sobie mojej opinii nowelkami czy dodatkami, to nie dla mnie. „Assassin's Creed” to coś, co mnie absolutnie uwiodło w wersji papierowej jak i filmowej, chociaż jedno od drugiego za wiele się nie różniło. Za to „Pretty Little Liars. Pożądane” to było chyba moje ostatnie spotkanie z kłamczuchami, jeśli chodzi o ich przygody spisane przez Sarę Shepard. Nie wiem też, czy jest sens zabierać się z powrotem za serial, skoro turecka odsłona (Tatlı Küçük Yalancilar) jest o niebo lepsza. Lektury szkolne udało mi się przeczytać dwie: „Mistrza i Małgorzatę” oraz „Makbeta”. Pierwsza, mimo że pochłonięcie jej zajęło mi dużo czasu, przypadła mi do gustu jak prawie żadna inna lektura wcześniej. Następnie pojawia się „Chłopak, który chciał zacząć od nowa” od Kirsty Moseley, czyli książka, która jeszcze była dla mnie przyjemna (obecnie jestem w trakcie czytania drugiej części i mam powoli dosyć...). „Szóstka Wron” Bardugo okazała się być pozycją fantastyczną, aż żałuję, iż nie podzieliłam się z Wami zaraz po przeczytaniu moimi refleksjami na jej temat! Może po poznaniu tomu drugiego to zrobię, trzymajmy kciuki. „Firstlife. Pierwsze życie” - nie do końca wykorzystany potencjał historii o życiu po śmierci w wersji młodzieżowej. „Pod samym niebem” to mniej interesująca kontynuacja recenzowanego przeze mnie jeszcze w zeszłym roku „Podniebnego lotu” R.K. Lilley. Totalnym spontanem było pochłonięcie „Love me never” Sary Wolf dzięki poleceniu Sylwii z My Books My Life. O „#WstydźSię!” Jona Ronsona jeszcze przeczytacie na blogu, to samo tyczy się „Lata Eden” Liz Flanagan. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to kolejna powieść Kirsty Moseley, która wbiła się już chyba w swój schematyczny rytm i jak na razie z niego chyba nie ma zamiaru zrezygnować. „Żyj szybko, kochaj głęboko” Samanthy Young stała się dla mnie takim swoistym książkowym przerywnikiem, odskocznią, więc recenzji żadnej nie spodziewam się napisać - mogę jedynie Wam ją polecić. Na sam koniec powieść, o której od niedawna słychać za sprawą jej premiery na początku bieżącego miesiąca - „Piękne złamane serca” Sary Barnard.

Na blogu ponadto ukazało się parę tekstów typu zapowiedzi czy polecenia tematycznych książek, jednak chciałabym jeszcze wspomnieć o zmianie wyglądu strony, która nastąpiła gdzieś w maju i po długim czasie różowe tony zostały zastąpione przez te złote. Blokotek jest niezastąpiony! Nie mogłabym także zapomnieć o kochanej Myuri, która wykonała dla mnie nagłówek, który możecie cały czas podziwiać! Jej fanpage: Po prostu Myuri
UDOSTĘPNIJ TEN POST

5 komentarzy :

  1. Love me never, ooooh, a już wkrótce drugi tom! :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, super!❤️ Nawet nie miałam o tym pojęcia :D

      Usuń
  2. Ładny wynik! Te całe "Rywalki" mnie na swój sposób kuszą, no ale jakoś nie mogę się zabrać. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny wynik! Cieszę się, że "Assassin's Creed" Cię uwiodło, bo sama chciałam przeczytać i niezmiernie się wahałam. A "Rywalki" też mi się podobały <3
    Pozdrawiam! Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny wynik!
    Przyznam, że z tych książek czytałam tylko Makbeta, który był moją lekturą szkolną kilka miesięcy temu i naprawdę przypadł mi do gustu. Po "Mistrza i Małgorzatę" również koniecznie muszę sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.