29 maja 2019

To, co zakazane – Tabitha Suzuma

Możesz zamknąć oczy, by nie widzieć tego, czego nie chcesz widzieć; nie możesz jednak zamknąć serca, by nie czuć tego, czego nie chcesz czuć.

Miłośnicy „Kwiatów na poddaszu” pokochają tę rozdzierającą, szokującą powieść o dwójce rodzeństwa, Mai i Lochanie, ich burzliwym życiu rodzinnym i o związku, który muszą trzymać w tajemnicy.

Ona jest śliczna i utalentowana. Ma szesnaście lat i nigdy się nie całowała. On jest rok starszy, przystojny, a świat stoi przed nim otworem. Zakochali się w sobie. Problem w tym, że… są rodzeństwem.

Siedemnastoletni Lochan i szesnastoletnia Maya zawsze byli dla siebie bardziej przyjaciółmi niż bratem i siostrą. Wspólnie zastępują wiecznie nieobecną matkę-alkoholiczkę w opiece nad młodszym rodzeństwem. Będąc dla dzieci jak rodzice, muszą szybko dorosnąć. Napięcie w ich życiu i to, jak doskonale się rozumieją, zbliża ich do siebie bardziej niż zwykłe rodzeństwo. Tak bardzo, że się w sobie zakochują. Utrzymywane w tajemnicy uczucie szybko przeradza się w głęboką, rozpaczliwą miłość. Choć wiedzą, że to, co robią, jest niewłaściwe i nie potrwa długo, nie umieją się powstrzymać przed brnięciem w związek, który czują całym sercem. Gdy wszystko zmierza w stronę wstrząsającego, szokującego finału, pewne jest tylko jedno: tak niszcząca miłość nie może mieć szczęśliwego zakończenia. //lubimyczytac.pl

Miłość – jej rodzajów doświadczamy wiele. Braterska, matczyna, ojcowska – to te, którymi obdarowany zostaje przeciętny człowiek. Jednak co może zdarzyć się, jeśli którejś zabraknie? Wtedy odchodzi się od modelu „normalnej” rodziny, tworzą się patologie – staje się ciężko. Nie chcę się tutaj rozwodzić nad tym, jak może być komuś źle, bo zakładam, że każdemu przychodzą do głowy różne sytuacje, które zna się z otoczenia lub choćby z mediów. Chodzi raczej o to, by zwrócić na to uwagę – jakie mogą być tego przyczyny, co skłania ludzi do takich a nie innych zachowań, które znamy jako kontrowersje?

„To, co zakazane” to w pewnej mierze studium relacji nie tylko pomiędzy Mayą a Lochanem, ale i tych w całej rodzinie. Zanim uderzycie się w czoło na samą myśl o tym, że mielibyście przeczytać książkę o kazirodczym związku, przemyślcie to dwa razy. Myślę, że Tabitha Suzuma nie bez powodu poruszyła ten temat tabu – w tej kwestii naprawdę mało się mówi (w porównaniu do przykładowo zabijania). Możecie uznać to za chore lub za wynaturzenie (sama nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że w moim przypadku mogłoby do czegoś takiego dojść), ale w przypadku sytuacji rodzeństwa Whitely cała ta relacja między nimi staje się możliwa do przyjęcia. Ciężko mi o tym pisać tak, by nie zdradzić za wielu informacji odnośnie fabuły, jednak wiedzcie, że głównymi czynnikami motywującymi bohaterów jest to, że tak naprawdę mogą polegać tylko na sobie, są odpowiedzialni za pozostałą trójkę młodszego rodzeństwa, a matka woli od nich spożywanie alkoholu.

Wielu rzeczy dowiedzieć można się już na samym początku, co równa się z tym, że Czytelnik narażony jest od pierwszych stron na duże emocje. To nie jest coś, co czyta się łatwo (tę myśl nasuwa już sam temat) i z całą pewnością tak nie jest. Początkowo trudno było mi wrócić do lektury, bo miałam świadomość, że nie będzie kolorowo i cudownie. W miarę upływu czasu jednak całkiem się to odwróciło – to wszystko, co trzymało mnie na dystans, później już nie chciało od siebie odciągnąć i rezultacie większą część książki przeczytałam w jeden wieczór. Im dalej w las, tym robi się coraz ciężej emocjonalnie. Punkt kulminacyjny całego tego napięcia następuje pod koniec i uwierzcie mi, nie spodziewałam się tego, co się wydarzyło.

Wiem jedno – „To, co zakazane” nie jest lekturą łatwą, dlatego jeśli czujecie, że nie jesteście na siłach, odpuśćcie. Z kolei jeśli zdajecie sobie sprawę z tego, co może Was ewentualnie czekać – nie traćcie czasu, czytajcie. Ważne, byście wiedzieli, na co się piszecie, bo w innym przypadku możecie zrazić się do książki przez jej tematykę. Chętnym bardzo polecam.

„To, co zakazane” Tabitha Suzuma, Wydawnictwo Młodzieżówka 2019, str. 376
UDOSTĘPNIJ TEN POST

26 maja 2019

W kajdankach miłości – K. Bromberg

Książka ta rozpoczyna serię Życiowi bohaterowie, kolejną trylogię pióra K. Bromberg. Jej tytułowymi bohaterami są trzej przystojni bracia Malone. Jeden z nich, Grant, od najwcześniejszych lat przyjaźnił się z rezolutną i śliczną Emmerson Reeves. To właśnie „Emmy” była jego najlepszą przyjaciółką, z którą spędzał każdą wolną chwilę. I nagle wszystko się skończyło. Niespodziewany dramat, złamana obietnica i krótkie pożegnanie. Dziecięca radość i wspólne zabawy odeszły w przeszłość. Dziewczyna zniknęła z życia Granta na dwadzieścia długich lat. Nie zdołała jednak uciec z jego serca.

Kiedy spotkali się ponownie, byli zupełnie innymi ludźmi. Ona stała się piękną kobietą, pełną życia, zuchwałą i odważną. On natomiast przeobraził się w atrakcyjnego mężczyznę noszącego policyjny mundur. Taki mężczyzna mógł spełnić każde kobiece marzenie o prawdziwym bohaterze. Grant szybko zdaje sobie sprawę, że kocha tę dziewczynę i jest w stanie zrobić wszystko, by odzyskać jej przyjaźń i zdobyć serce. Emmy jednak dalej nie chce go znać, choć dawny towarzysz dziecięcych zabaw ogromnie jej się podoba i rozpala w niej prawdziwy ogień. Spędzają razem jedną noc, po której Grant ma na zawsze zniknąć z Reeves...

Czy zakochany bohater zdoła wygrać z demonami przeszłości i odzyskać uczucia Emmy? Oto ekscytująca i emocjonalna historia! Przekonasz się, jak szybko może runąć uporządkowane i poukładane życie, gdy wtargnie w nie prawdziwe uczucie, jak trudno naprawić błędy popełnione wiele lat temu i jak wielką, cudowną moc posiada miłość, przyjaźń oraz troska o ukochaną osobę. Nie oderwiesz się od tego poruszającego romansu aż do ostatniej strony!
Nie liczy się jej przeszłość. Ważne jest tylko prawdziwe uczucie!//lubimyczytac.pl
„[...] budując relację, musisz wsłuchiwać się także w to, czego druga strona nie mówi. Zwykle to te niewypowiedziane słowa są najważniejsze”.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że książka K. Bromberg to kolejny romans wzbogacony tylko tym, że główny bohater to policjant z aspiracjami. Muszę jednak przyznać, że chodzi tutaj o coś więcej – pogodzenie się z własną przeszłością, która staje postaciom na drodze w teraźniejszości. Autorka na przestrzeni ponad czterystu stron ukazuje ich zmagania z własnymi uczuciami oraz z tym, czego zmienić nie są w stanie – ze swoją historią.

Na szczęście Emmy i Grant nie zostali pozbawieni zdolności do myślenia, za co jestem naprawdę wdzięczna – snują wiele refleksji, ich zachowania mają swoje wytłumaczenie, a co za tym idzie – mało w ich historii głupkowatych sytuacji, bezmyślnych odzywek i poczucia znudzenia. Właśnie – na nudę nie ma tu miejsca! Uwierzcie mi, że kiedy jednego popołudnia usiadłam na spokojnie, przeczytałam prawie całość z drobnymi przerwami. Można się bardzo mocno wciągnąć i jeśli miałabym przed czymś ostrzegać to właśnie przed tym!

Spodobał mi się zamysł na całą trylogię autorki – „Życiowi bohaterowie”, na którą składa się właśnie historia Granta, policjanta, ale czekają nas jeszcze dwie kolejne! Druga (zatytułowana „Płonąca namiętność”) opowiada o kolejnym bracie Malone – Gradym, który jest strażakiem (premiera już w czerwcu!). Trzecia i ostatnia skupi się na ostatnim z braci, Graysonie. Nie mogę doczekać się kolejnej dawki emocjonującej historii spod pióra K. Bromberg!

„W kajdankach miłości” („Życiowi bohaterowie” #1) K. Bromberg, Wydawnictwo Editio (Red) 2019, str. 432
UDOSTĘPNIJ TEN POST

22 maja 2019

Zbuntowany dziedzic – Vi Keeland, Penelope Ward

Piękne lato w Hampton wcale nie musi się dobrze skończyć. Niestety, Gia nie wiedziała, jakie skutki będzie miała jej uprzejmość wobec przyjaciółki. To właśnie tej nocy poznała wytatuowanego faceta z trzydniowym zarostem na twarzy. Miał cudowne, wysportowane ciało i nieprzyzwoicie intensywne spojrzenie. Rush nie pasował do wymuskanych gogusiów, którzy przychodzili do tego lokalu. Był twardzielem bez skrupułów, w dodatku cholernie bogatym. Do takich mężczyzn nie wolno się zbliżać, a już na pewno się w nich zakochiwać.

Gia jednak nie uciekła gdzie pieprz rośnie. Została w barze. Szybko zbliżyła się do Rusha i jeszcze szybciej się w nim zakochała. Odkryła, że jest wspaniałym mężczyzną skrywającym się za maską wrednego szefa. Jej uczucie stawało się coraz głębsze i mocniejsze. Straciła kontrolę nad tym związkiem, a przecież słyszała wyraźnie, że przystojny dziedzic wielkiej fortuny nie zamierza wiązać się z nią na dłużej. Miłość do takiego człowieka to nic innego, jak tylko kłopoty. Zwłaszcza że Gia mimowolnie zrobiła wiele, aby sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały, a sytuacja stała się trudna do zniesienia...

Trzymasz w ręku pierwszy tom niesamowitej i pełnej humoru opowieści o uczuciu, które nigdy nie powinno się zdarzyć. To historia pełna namiętności i pożądania, ale mówi też o trudnych wyborach, o rozterkach i tęsknocie. Jak potoczą się losy Gii i Rusha? Przygotuj się na niespodzianki!
Nie wolno zakochiwać się w kimś takim jak on! //lubimyczytac.pl

Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zna lub nie słyszał o duecie, jakim jest Vi Keeland i Penelope Ward? Szczerze w to wątpię! Przyzwyczaiłam się już do tego, że książki tych autorek śmieszą mnie, wzruszają i przynoszą chwile wytchnienia od codzienności. Nie spodziewałam się więcej po kolejnej ich historii – tym razem jednak „Zbuntowany dziedzic” nie jest jednak jedną osobną powieścią a pierwszą częścią z dwóch. Autorki postanowiły rozdzielić historię bohaterów na dwa tomy i muszę przyznać, że zakończyły tak tę część, że aż chce się zabrać od razu za kolejną!

Jak wspomniałam, nie nastawiałam się na wiele i dobrze zrobiłam, ponieważ uważam, że akurat w tej pozycji nie ma tyle humoru, ile przykładowo autorki zafundowały Czytelnikowi w „Słodkim draniu” czy w „Milionerze i bogini”. Ta dawka, która znalazła się w omawianej książce, mi nie wystarczyła – oby drugi tom wyrównał braki! 

W przypadku losów Gii i Rusha jest podobnie jak w pozostałych książkach duetu Keeland i Ward – historia zdaje się być dość schematyczna, ale zawsze znajdzie się element, który ten schemat przełamie i Czytelnik nawet nie zwróci uwagi na ewentualne niedociągnięcia. Ponadto, jeśli sięga się po taką lekturę z zamiarem oderwania się na chwilę, raczej nikt nie skupia się na takich aspektach, więc możecie podejść do „Zbuntowanego dziedzica” na luźno – wtedy każdy będzie zadowolony!

Fakt, z początku wpadłam już na trop tego, jak zakończy się ten tom, ale tym bardziej śledzenie akcji stało się dla mnie atrakcyjniejsze – musiałam przekonać się, czy miałam rację. Skończyło się na tym, że jedno popołudnie i po lekturze! Także wyłania się minus – zbyt szybko się czyta! Nie jest to chyba jednak żadne zaskoczenie dla fanów twórczości obydwu pań.

Myślę, że każdy wielbiciel romansu znajdzie w tej pozycji coś dla siebie – do tego uprzedzam, że nie jest to książka bez scen erotycznych (choć nie jest wypełniona nimi po brzegi, spokojnie!), więc jeśli za owymi nie przepadacie, możecie je z łatwością ominąć. Co tu dużo mówić – „Zbuntowany dziedzic” wciąga, pozwólcie, by wciągnął i Was!

„Zbuntowany dziedzic” („The Rush” #1) Vi Keeland, Penelope Ward, Wydawnictwo Editio (Red) 2019, str. 272
UDOSTĘPNIJ TEN POST

17 maja 2019

Wynajmij sobie chłopaka – Steve Bloom

Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace. //lubimyczytac.pl

Nie wiem, może zaczynam wyrastać powoli z młodzieżówek (albo dawno takiej nie czytałam), ale coś tu poszło nie tak. Albo to ja naprawdę się starzeję. 

Wiecie, sam zamysł jestem w stanie jeszcze przełknąć, chociaż przyznajmy, że bycie partnerem za pieniądze na swego rodzaju balach i imprezach nie jest chyba szczytem marzeń każdego przeciętnego chłopaka. Zwłaszcza że dużo ludzi ma rozum, którego używa. Zgodzić się muszę jednak z tym, jak ukazani w książce zostali nadopiekuńczy rodzice – szukają jakiegokolwiek sposobu, by ich dziecko spełniło ich marzenia (nie swoje!), po które sami z jakichś powodów nie byli w stanie sięgnąć w młodości. Słyszy się dużo o takich przypadkach, więc można uznać ten fragment historii za prawdziwy, ale reszta? Za bardzo realna mi się nie wydaje, ale może to rzeczywiście tylko moje zrzędzenie.

„Wynajmij sobie chłopaka” opiera się w głównej mierze na tym, że Brooks bardzo chce dostać się na wymarzone studia. Przez całą historię zadawałam sobie pytanie: ale dlaczego akurat tam? Czy ten chłopak ma pojęcie, na co chce tam iść? Dla mnie całe to „poświęcenie”, ta gonitwa za czymś, co ma go wyciągnąć z jego „dziury”, w pewnym momencie traci sens. Chłopak ma jakiś cel, ale nawet jeśli go osiągnie, co wtedy?

Z drugiej jednak strony cała ta historia pokazuje, że nieważne jaka jest Prawda, lepiej żeby druga osoba dowiedziała się o wszystkich kłamstwach i intrygach z naszych ust. Inaczej możemy zostać skazani na społeczne osamotnienie czy ostracyzm. Nie warto brnąć dalej w byciu nieszczerym tylko dlatego, że można coś lub kogoś stracić. Jeśli komuś prawdziwie zależy, zostanie przy naszym boku. Głównemu bohaterowi kilkakrotnie daje się to do zrozumienia, ale czy skorzysta z tej rady? Odpowiedzcie sobie sami.

Historia stworzona przez Steve'a Blooma ma wiele luk, niedopowiedzianych wątków (ojciec Brooksa – Charlie – mógł wnieść trochę więcej do tej książki, bo podstawy autor stworzył mu niezłe!) i problem, z którym zmagałam się przez całą powieść – język. O ile od jakiejś setnej strony nie mogłam oderwać się od lektury, o tyle ten – jak dla mnie – zbyt młodzieżowy język zmuszał mnie do żałosnego śmiechu. Tym samym postać Celii na starcie nie zaskarbiła mojej przyjaźni, ponieważ zachowywała się i odzywała jak niestabilna emocjonalnie dziewczyna, z którą naprawdę nikt nie chce nawiązywać znajomości. Jej późniejsze zachowania nie miały podstaw według tego, jak została przedstawiona na początku historii. 

Podobno film jest od pierwowzoru lepszy i nie ma w nim wielu sytuacji z „Wynajmij sobie chłopaka” (na szczęście!). Zamierzam go obejrzeć i potem porównać sobie obie wersje, ale raczej nie jest to mój priorytet. Wam polecam sprawdzić na własnej skórze, czy książka jest warta poświęcenia jej czasu, ponieważ mi (pomimo wszystkich tych dziur logicznych i całej reszty) całkiem nieźle umiliła dwa wieczory. 

„Wynajmij sobie chłopaka” Steve Bloom, Wydawnictwo YA! 2019, str. 360
UDOSTĘPNIJ TEN POST

13 maja 2019

Inna Blue – Amy Harmon + rozdanie

Blue Echohawk nie ma własnej historii. Poznała jedynie skrawki swojej przeszłości: została porzucona jako dwulatka, a jej matka nie żyje. Blue nawet nie wie, jak rzeczywiście się nazywa i kiedy się urodziła. Ma około dziewiętnastu lat, jest twarda, surowa i onieśmielająca. Nie wierzy w damskie przyjaźnie, a od mężczyzn oczekuje tylko krótkiego ukojenia. Jest nikim, a tak bardzo chciałaby być kimś. Blue musi się zbudować od nowa. To niezwykle trudne dla rozpaczliwie samotnej nastolatki. Tymczasem do jej szkoły trafia młody nauczyciel, pan Wilson. Od razu zauważa demonstracyjnie arogancką Blue, bez trudu dostrzega pod wyzywającym makijażem zagubioną dziewczynę, która bardzo potrzebuje pomocy. Jest zdecydowanie trudną uczennicą, a przy tym stanowi jego kompletne przeciwieństwo. Oboje nie mają najmniejszego pojęcia, dokąd zaprowadzi ich ta przedziwna, niecodzienna relacja.

To przejmująca historia o poszukiwaniu siebie — wbrew wszystkim i wbrew sobie. Mówi o wielkiej mocy przyjaźni, która potrafi rozkwitnąć w najbardziej nieprawdopodobnej sytuacji. O tym, że nadzieja pomaga w leczeniu źle zabliźnionych ran, a życie bez wiary jest tragiczniejsze od śmierci. A także o tym, jak trudno o zaufanie i jak niepostrzeżenie rodzi się miłość. I że tu zaczyna się droga do katastrofy…

Bez wiary i przeszłości. Inna niż wszyscy…//lubimyczytac.pl

Amy Harmon to autorka, której nie ma się dość pod żadnym pozorem. Jej powieści bezdyskusyjnie mnie zachwycają – tak było w przypadku „Prawa Mojżesza” jak i „Pieśni Dawida”, które czytałam jakieś dwa lub trzy lata temu. Są też książki jej autorstwa, których jeszcze nie znam, a zostały wydane w Polsce – m.in. „Biegając boso”, „Making Faces”, „Słowo i miecz”. Wiem już jednak, że poprzeczka co do wymagań została podniesiona dosyć wysoko, więc mam nadzieję, że każda kolejna lektura wychodząca spod pióra Harmon będzie równie dobra jak poprzednia.
„Życie jest wszystkim, co mamy, i wiedziemy je zgodnie z tym, w co wierzymy. Ale poświęcić to, kim jesteśmy, i żyć bez wiary to los tragiczniejszy od śmierci”.
Czytając „Inną Blue” Czytelnik teoretycznie powinien odczuwać ból, smutek, współczucie i przygnębienie z uwagi na temat, którego podjęła się autorka – poszukiwanie siebie, własnej historii, poczucie przynależności do społeczeństwa. No właśnie, teoretycznie. Praktycznie autorka potrafi tak poprowadzić narrację poprzez główną bohaterkę, Blue, iż obok wymienionych wcześniej uczuć towarzyszył mi również uśmiech i nadzieja na to, że dla takiej dziewczyny jak ta istnieje dobre zakończenie. Można w to wątpić, ponieważ ta nastolatka ma przed sobą wiele przeciwności losu do pokonania, ale by się o tym przekonać, koniecznie musicie sięgnąć po tę książkę!

Poczułam się bardzo zaskoczona, kiedy zorientowałam się, że Amy Harmon postanowiła w swojej powieści wykorzystać relację uczennica-nauczyciel, ale, ku mojej jeszcze większej konsternacji, wątek pana Wilsona został poprowadzony w sposób odmienny do tego, jaki przykładowo występuje w „Pułapce uczuć” (lub według nowszego wydania „Slammed”) Colleen Hoover. Nie chcę wiele zdradzać, ale naprawdę – podejście Harmon do tego dosyć schematycznego rozwiązania czyni go całkiem innym, mniej spotykanym, co działa na korzyść i dodaje wiarygodności całej książce.

Chciałabym, by każdy z Was mógł poznać historię Blue Echohawk. Nie dlatego, że czyta się ją szybko i bohaterowie mogą stanowić nasze odbicie w jakikolwiek sposób (chociaż tak jest!). Amy Harmon po raz kolejny udowadnia, że trudne kwestie nie są jej straszne – dzięki temu Czytelnik dostaje możliwość śledzenia losów dziewczyny, która nie powinna dostawać drugiej szansy, może nawet nie powinna być główną bohaterką książki. Każdy jednak zasługuje na bycie częścią historii – czy zna swoje korzenie, czy nie. Czasem nie jest ważne to, co było, tylko to, co zamierzamy z tym zrobić.

„Inna Blue” Amy Harmon, Wydawnictwo Editio 2019, str. 304



Wyświetl ten post na Instagramie.

💙ROZDANIE💙 Z okazji piątych urodzin bloga i osiągnięcia ponad tysiąca obserwatorów na Instagramie możecie zgarnąć "Inną Blue" Amy Harmon - UWAGA! książka oznaczona została pieczątką z napisem "egzemplarz bezpłatny" (nabyty drogą współpracy z wydawnictwem). . 🌼 Obserwuj @oxuria 🌼 Polub ten post i udostępnij go na swoim instastory (oznacz mnie tam) 🌼 W komentarzu napisz, dlaczego akurat Ty chcesz wygrać i zaproś dwóch znajomych 🌼 Opcjonalnie możesz polubić stronę Oxu na Facebooku (nie jest to obowiązkowe!) . Rozdanie trwa od 04.05 do 21.05, wyniki ogłoszę w ciągu tygodnia od zakończenia akcji. Do zgarnięcia jest jeden egzemplarz książki. Wybór osoby wygranej odbędzie się przeze mnie na podstawie odpowiedzi. Konta konkursowe nie będą brane pod uwagę. Wysyłka tylko na terenie Polski, rozdanie nie jest powiązane w żaden sposób z Instagramem. . { #rozdanie #giveaway #bookstagramtopasja #polishbookstagram #bookstagrampl #amyharmon #innablue }
Post udostępniony przez Wiktoria Rówińska (@oxuria)
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.