31 lipca 2019

Lęk. Jak sobie radzić z chorobą naszych czasów – Augusto Cury

@oxuria
Brakuje wam cierpliwości? Budzicie się zmęczeni? Irytuje was wolniejsze tempo pracy? Często miewacie bóle głowy i cierpicie na podwyższone napięcie mięśniowe?

Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, to książka dla Was. Doktor Augusto Cury szeroko opisuje Syndrom Przyspieszonego Myślenia (Accelerated Thought Syndrome), identyfikując go jako nową chorobę naszych czasów i najpowszechniejszy problem psychiczny obok depresji.

Dlaczego tak się dzieje? Wielość informacji, mnogość bodźców i rosnące tempo życia sprawiają, że zmieniło się również tempo formułowania myśli. Pociąga to za sobą poważne konsekwencje dla naszego zdrowia emocjonalnego, intelektu i kreatywności. Dzięki pracy doktora Augusto Cury mamy okazję przyjrzeć się bliżej Syndromowi Przyspieszonego Myślenia i poprawić komfort naszego życia. //lubimyczytac.pl

Zaraz po „Najbardziej inteligentnym człowieku w historii” i „Nie porzucaj marzeń” poradnik o lęku to trzecia pozycja autorstwa brazylijskiego psychiatry i psychoterapeuty, jaką było mi dane przeczytać. Każdą z tych książek coś od siebie odróżnia – włącznie z tematyką – ale w równym stopniu poruszają kwestie, których nie powinno się chować pod dywan, a wręcz przeciwnie – zwrócić na nie większą uwagę.
„W erze powszechnego dostępu do informacji i przyrostu stanu wiedzy kształcimy ludzi jedynie powtarzających informacje zamiast rzeczywistych myślicieli”. str. 37
„Lęk. Jak sobie radzić z chorobą naszych czasów” to, podobnie jak pozostała znana mi twórczość Autora, prawdziwa skarbnica cytatów! Uwierzcie, Augusto Cury porusza temat ludzkiego umysłu w tak przystępny sposób, że jego refleksje zaznaczają się same. Jak mówi już sam tytuł, lęk jawi się jako jedna z najprężniejszych aktualnie chorób – na stany lękowe (większe lub mniejsze) może cierpieć dosłownie każdy. Brazylijczyk na kartach krótkiego poradnika przedstawia swoją teorię okien pamięci (dzieląc je na neutralne, zabójcze i light), zgłębia definicje i typy ludzkiego Ja, poddaje analizie proces myślenia, by w końcowym rozrachunku wyjaśnić świadomemu już Czytelnikowi czym jest Syndrom Przyspieszonego Myślenia, jego poziomy oraz jakie wynikają z niego konsekwencje.
„Jesteśmy tak skomplikowani, że kiedy nie mamy prawdziwych problemów, potrafimy je sobie stworzyć”. str. 39
Mnogość wniosków, jakie wysnuć można z tej lektury, jest ogromna. Cała teoria SPM ma sens nawet dla mnie – przeciętnej Czytelniczki dobiegającej wkrótce dwudziestki. Dużo się słyszy, że wystarczy tylko chęć zmiany, a kiedyś ona nastąpi – Cury zaprzecza i twierdzi, że same intencje nie zmienią osobowości. Potrzeba wielu starań i silnej woli, by przyczynić się do skorygowania swoich zachowań czy postawy. Jako przykład powołuje uzależnienia i to, że człowiekiem zniewolonym od używek będzie się całe życie – niezależnie od ilości terapii i innych starań. Dlaczego? Jest to kwestia przewagi zabójczych okien pamięci nad pozostałymi, jednak dokładniej zostało to wytłumaczone w samym poradniku, do którego naprawdę polecam zajrzeć.
„Osoba uzależniona od narkotyków nie staje się więźniem substancji chemicznych samych w sobie, lecz zapisu doświadczeń, jakie w sobie nosi. Z upływem czasu problemem nie jest już substancja psychoaktywna, ale ograniczenie, jakie tworzy się w obrębie Ja, karmione przez niezliczone zabójcze okna rozproszone w pamięci”. str. 69
Przywołałam tylko jedną kwestię poruszoną w książce, ale, jak wspomniałam, mogę Was zapewnić, że jest ich o wiele więcej – lektura nie miałaby sensu, gdybym opisała wszystko! Dlatego jeśli dręczą Was jakieś lęki, czujecie, że potrzebujecie czegoś, co pomogłoby Wam poukładać myśli lub po prostu jakkolwiek spowolnić – ten poradnik zdecydowanie jest skierowany do Was. Warto wiedzieć, jak działa nasza psychika, bo co z tego, że zostaniemy idealnymi pracownikami, jeśli nasza psychika zostanie skazana na straty?

„Lęk. Jak sobie radzić z chorobą naszych czasów” Augusto Cury, Wydawnictwo HarperCollins Polska 2019, str. 176
UDOSTĘPNIJ TEN POST

28 lipca 2019

Śliska sprawa – Volker Kutscher

@oxuria
Pierwszy z cyklu kryminałów, których bohaterem jest komisarz Gereon Rath.

Akcja powieści toczy się w Berlinie w późnych latach dwudziestych. Bohater zostaje przeniesiony z Kolonii do Berlina po tym, jak podczas pełnienia służby omyłkowo zastrzelił niewinną osobę. Rath, który wcześniej pracował w policji kryminalnej, ma teraz zająć się sprawami obyczajowymi, co odczuwa jako oczywistą degradację. Kiedy z berlińskiego kanału wyłowione zostają zwłoki, komisarz postanawia zająć się sprawą i po godzinach prowadzi własne śledztwo. Nie podejrzewa, że wkrótce będzie zmuszony prowadzić dochodzenie… przeciwko samemu sobie.

Na podstawie powieści powstał serial „Babylon Berlin“, entuzjastycznie przyjęty również przez polskich widzów. //lubimyczytac.pl

Ta książka to dopiero było wyzwanie!

„Śliska sprawa” to pierwszy tom przygód niemieckiego komisarza, który można czytać miesiącami. Tak zadziało się w moim przypadku – blisko cztery miesiące zajęła mi lektura tej książki i nie pomagała mi nawet świadomość, iż jest to egzemplarz recenzencki. Możecie sobie pomyśleć, że przecież coś mi się gdzieś poprzestawiało, bo jeśli mi się nie podobało, to mogłam po prostu ją odłożyć i o niej zapomnieć. Tylko tutaj pojawia się haczyk – ta historia w pewien sposób mnie zaciekawiła! Na tyle, że z przerwami – krótszymi i dłuższymi – w końcu dotrwałam do końca. 

Myślę, że głównym moim problemem z tą książką była po prostu objętość tekstu (prawie że sześćset stron) w zestawieniu z dość dużą dokładnością opisywanych sytuacji – pojawił się przesyt informacji i, o ile fabule wyszło to na dobre, bo wszystko ładnie się ze sobą łączy, to zanim dotrze się do tej klamry kompozycyjnej, można przez ten nadmiar wszystkiego po prostu zrezygnować. 

Wielkim plusem dla fanów lat dwudziestych ubiegłego wieku są opisy Berlina właśnie z tamtego czasu i tego, jak funkcjonuje policja w poszczególnych inspekcjach – uwierzcie, nie zabraknie Wam ich! Cała historia ukazuje również, jak taka instytucja wygląda od środka i czy nie jest pozbawiona korupcji bądź obsadzania stanowisk po znajomości. Do tego dodać można całkiem niezłą (ale i zagmatwaną niekiedy) nić dotyczącą zbrodni (i to niejednej) i wychodzi całkiem niezła książka. Musi jednak nieźle wciągnąć, by przebrnąć przez niektóre momenty, o czym już wspomniałam. 

Bohaterów mamy tutaj niejednoznacznych – mogą być zarówno dobrzy jak i źli, co jest pozytywem, bo w życiu również nie ma tak, że coś jest czarno-białe. Wręcz przeciwnie, ma ono wiele odcieni szarości i trzeba się z tym liczyć. Takie postacie nadają wiarygodności historii i sprawiają, że czuje się do nich jakąś sympatię.

Podsumowując, mam mieszane odczucia co do „Śliskiej sprawy” – powiem nawet, że raz mi się podobało, a raz nie (w zależności od tego, czy akcja akurat toczyła się wartko, czy dopiero się rozwijała). W przypadku takiego misz-maszu ilość stron zdecydowanie nie przemawiała za tym, że coś da się jeszcze z tego wycisnąć, ale jednak – na samym końcu – byłam nawet zadowolona (w większej mierze dlatego, że podołałam i dobrnęłam!). Jeśli lubicie kryminalne intrygi z niezwykłym Berlinem minionego wieku w tle, próbujcie!

Na podstawie książki nakręcono niemieckojęzyczny serial pod nazwą „Babylon Berlin” liczący do tej pory dwa sezony. Tutaj druga wersja okładki.

„Śliska sprawa” („Komisarz Gereon Rath” #1) Volker Kutscher, Wydawnictwo W.A.B. 2019, str. 592
UDOSTĘPNIJ TEN POST

12 lipca 2019

Z głową w gwiazdach – Jenn Bennett

@oxuria
Sama w głuszy. Z chłopakiem, który złamał jej serce…

Wręcz pedantycznie uporządkowane życie pewnej nastolatki zbacza ze szlaku, gdy zostaje ona sam na sam z dziką przyrodą oraz swoim najgorszym wrogiem – chłopakiem, który złamał jej serce.
Od zeszłorocznego balu serdeczna przyjaźń Zorie i Lennona przerodziła się w zaciętą wrogość. Unikają się jak ognia, w czym nieco pomaga im fakt, że ich rodziny to współczesna wersja Montekich i Kapuletich.

Aż do czasu, kiedy podczas wypadu w góry Zorie i Lennon zostają uwięzieni w głuszy. Sami. Razem.
Co złego może się stać?

Z braku innego towarzystwa Zorie i Lennonowi nie pozostaje nic innego, jak zaogniać stare rany docinkami, jednocześnie próbując odnaleźć drogę do cywilizacji. Jednak prywatna wojna podczas ścierania się z siłami natury zmniejsza ich szanse na wydostanie się z lasu w jednym kawałku.
Im dalej zagłębiają się w dzikie ostępy Północnej Kalifornii, tym więcej skrywanych dotąd tajemnic i emocji wypływa na powierzchnię. Czy jednak rozpalone na nowo uczucie Zorie i Lennona przetrwa w świecie codzienności? Czy może zatliło się tylko na chwilę pod wpływem świeżego zapachu lasu i roziskrzonych gwiazd? //lubimyczytac.pl

Ostatnio zdarza mi się sięgać jeszcze po młodzieżówki, które – ku memu zaskoczeniu – wcale nie są aż tak infantylne, jak mogłoby się wydawać. Jedną z nich jest właśnie „Z głową w gwiazdach” autorstwa Jenn Bennett. Jak sugeruje opis, można spodziewać się, iż historia ta skupia się głównie na relacji głównych bohaterów – Zorie i Lennona, którzy utknęli w głuszy. I jest to prawda, ale do tej sytuacji prowadzi pewien ciąg zdarzeń, będący niezwykle istotnym elementem dla całej fabuły, ale o tym Czytelnik ma możliwość przekonać się dopiero na samym końcu. W międzyczasie można poznać trochę bliżej głównych bohaterów, ich troski i problemy, którym muszą stawić czoła w swojej codzienności. Tutaj jednak dochodzimy do momentu, kiedy trzeba przyznać jedno: nie wiem, na ile wiarygodne może być to, iż potrzeba kontroli wszystkiego wokół przez Zorie tak stosunkowo szybko wyparowała. Poddaję to w wątpliwość, ale, znając już dość dobrze młodzieżówki, nawet nie wprawia mnie to w zdumienie – to coś, czego można się było spodziewać.
„Planowanie nie uchroni cię przed katastrofą. Zmiany są nieuniknione, a niepewność to mus. Jeśli obudowujesz się planami, tak że bez nich nie potrafisz funkcjonować, życie traci barwy. Żadne kalendarze, dzienniki i listy zadań nie ocalą cię, gdy świat się wali”. str. 373
Cieszy mnie to, że bohaterowie – nawet ci drugoplanowi – nie zostali spłyceni. Owszem, autorka nie daje im wielkiego pola do popisu, jednakże uważam, iż zostali wykorzystani w sposób wystarczający dla całej fabuły. Zdarzały się sytuacje, kiedy mój poziom irytacji delikatnie wzrastał, ponieważ Zorie ewidentnie włączał się tryb panikary, ale zwalam to na karb jej wariactw odnośnie planowania i harmonogramów, bo zdaję sobie sprawę, że takie osoby istnieją wokół nas.

Ponadto „Z głową w gwiazdach” porusza kwestię przyjaźni, szukania swojego miejsca w społeczeństwie, gdzie bez żadnych obaw moglibyśmy przynależeć; kłamstwa, które kiedyś bez wątpienia wypłynie, ale i więzi rodzinnych pokonujących nawet barierę krwi. Nazbierało się trochę wątków i nie twierdzę, że każdy został poprowadzony idealnie, ale z pewnością wystarczająco dobrze jak na lekturę skierowaną ku młodzieży w oparciu o ich troski. Mogę śmiało polecić tę historię każdemu zainteresowanemu na jeszcze długie letnie wieczory, podczas których warto wyjść z książką na zewnątrz – choćby do ogródka.

„Z głową w gwiazdach” Jenn Bennett, Wydawnictwo IUVI 2019, str. 400
UDOSTĘPNIJ TEN POST

10 lipca 2019

Sekrety Julii – Anna Płowiec [zapowiedź]

Anna Płowiec – autorka
Historia o miłości tak wielkiej, że przenosi góry.

Gdy Alicja znajduje listy matki, czuje, że odkrywa historię niezwykłej miłości. Nie wie, że gdy rozwikła sekret, odmieni swoje życie raz na zawsze.

Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz na tatrzańskiej ścieżce. Julię przed tragiczną śmiercią w górach ratuje chłopak o oczach koloru niezapominajek. Choć byłoby lepiej, gdyby ich drogi nigdy się nie przecięły, czasu nie da się cofnąć. W sercu Julii rodzi się uczucie. Kiedy zdecyduje się poddać miłości, może jednak być już za późno, a los okrutnie z niej zakpi.

Aby zawalczyć o miłość, trzeba będzie uciec się do sekretów, złamać wiele konwenansów i działać wbrew sobie. Czy to wystarczy, by ocalić uczucie, które narodziło się na górskim szlaku?

Czy rozwikłanie sekretu sprzed lat w końcu przerwie krąg niespełnionej miłości i zrujnowanych pragnień? 
PREMIERA: 17.07!
UDOSTĘPNIJ TEN POST

8 lipca 2019

(Nie)zwyczajna – Samantha Young

@oxuria
Nazywam się Comet Caldwell.

I nienawidzę swojego imienia.

Ludzie spodziewają się niesamowitych rzeczy po dziewczynie o imieniu Comet. Kogoś wyluzowanego, kogoś, kto potrafi rozświetlić pokój, tak jak kometa przemierzająca niebo.

Ale Comet nigdy nie lubiła być w centrum uwagi. Nie może się doczekać, aż ukończy liceum w Edynburgu i wyjedzie studiować gdzieś daleko.

Nowy uczeń Tobias King przeprowadza się ze Stanów i powoduje zamieszanie w szkole, a Comet sądzi, że rozgryzła tego bad boya. Jednak potem bohaterowie są zmuszeni pracować razem nad szkolnym zadaniem i zaczyna się między nimi tworzyć wyjątkowa więź. //lubimyczytac.pl

Na pierwszy rzut oka historia zatytułowana „(Nie)zwyczajna” może wydawać się typową miłosną opowiastką o nieśmiałej dziewczynie i typowym amerykańskim bad boyu. Wywnioskować to można po samym już opisie książki, ale niech on Was nie zwiedzie! (Między innymi przez takie rzeczy nie lubię tych skrótów na tylnej okładce.) Owszem, Comet to nastolatka, która wolałaby się nie wychylać, ale czy Tobias pełni w tej historii rolę pełnoprawnego zbuntowanego chłopaka? Nie jestem o tym do końca przekonana, bo jego sytuacja jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
„Bo odwaga nie jest czymś, co można znaleźć na dnie kubka z gorącą czekoladą lub w kilku słowach ulubionego nauczyciela”. str. 68
Samantha Young nie tylko przedstawia relację dwojga nastolatków, ale buduje wokół tego coś więcej – podejmuje kwestię nieoczywistych problemów rodzinnych, zdrowotnych, ale i pokazuje siłę prawdziwej przyjaźni. Dąży do tego, by dać do zrozumienia, że akceptacja samego siebie lub swojej sytuacji jest niezwykle ważna. Czasem też trzeba zdać sobie sprawę, że w niektórych momentach nie da się zrobić więcej – trzeba odpuścić i resztę powierzyć losowi. Wiem, że te zdania mogą brzmieć trochę enigmatycznie, jednak stanowią w jakiś sposób część tego, co wyniosłam z lektury „(Nie)zwyczajnej” – reszty oczywiście Wam nie zdradzę, bo już nie mielibyście po co czytać tej książki!

Twórczość autorki poznałam już jakiś czas temu – dane mi było przeczytać dylogię, na którą składają się książki „Żyj szybko, kochaj głęboko” oraz „Tylko ty mnie zrozumiesz”. Nie pamiętam z nich za wiele, ale wiem, że nie były całkiem złe. Tym razem jednak mogę stwierdzić, iż „(Nie)zwyczajną” czytało mi się całkiem szybko, ponieważ historia jest wciągająca, chociaż momentami wydaje się dość słodka. Młodzieży polecam zdecydowanie, choć wiem, że takich historii na rynku wydawniczym może być wiele. Myślę, iż nie zmarnujecie czasu przy tej lekturze!

„(Nie)zwyczajna” Samantha Young, Wydawnictwo Edipresse 2019, str. 368
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.